... a morska w Gąskach Paragony grozy jednak istnieją Tego dnia w Sarbinowie przekonuję się, że mityczne, nadmorskie "paragony grozy" rzeczywiście istnieją, a raczej istnieją nieuczciwi naciągacze. W restauracji U Kapitana Dianthusa za niedosmażonego schabowego z frytkami, surówką, herbatą i grzanym winem zapłaciłem prawie 140 złotych. Nieuczciwy właściciel nie ujął drogich frytek w menu, jako surówkę podał sałatkę grecką, herbatę wycenił na niemal 20 złotych, a do grzanego wina włożył plasterek pomarańczy, który jeden kosztował mnie 10 złotych, bo na paragonie wystąpił jako "owoce do wina". Przestrzegam więc przed Kapitanem Dianthusem w Sarbinowie, który - przypadek? - nie ma nawet wizytówki w Google Maps, by jedni klienci nie mieli jak ostrzec...
Mierzeja między Morzem Bałtyckim i jeziorem Kopań
... nadmorskich miejscowości, jednak gdy zachwycać się nie ma czym, czuję dziennikarski obowiązek, by o tym również napisać. To chyba w Pobierowie poczułem największy dyskomfort widząc, jak “urządzane” są ulice nadmorskich miast. Tu niemal wszystko podporządkowuje się krótkiemu letniemu sezonowi, właściwie wyłączając główne ulice z użycia w pozostałym okresie roku. To między innymi w Pobierowie jedzie się ulicami wzdłuż kolejnych zamkniętych na głucho barów, sklepów i straganów, po których do maja lub czerwca hulał będzie tylko wiatr i robotnicy, budujący obok kolejny kilkupiętrowy apartamentowiec. Miejscowości wybrzeża hurtem, na naszych oczach, tracą właśnie swój oryginalny charakter, tracą swoje tradycje, a bezmyślną i nieprzestrzegając...
Przeczytaj wszystko: Velo Baltica. Szlak rowerowy EuroVelo 10 na Pomorzu Zachodnim.


