Drewniany kościół w Rożentalu na Mazurach Zachodnich

You are here

Rowerem na Mazury. Zachodnie! Warmińsko-Mazurskie aktywnie

Na skróty: mapa / w pobliżu (6) / zdjęcia (135) / popularne (6) / komentarze (4)

Mało optymistyczna prognoza pogody nie powstrzymała nas przed wyjazdem na tegoroczną majówkę i w aż 10-osobowym składzie wybraliśmy się na Mazury Zachodnie na szlaki rowerowe wokół Iławy, Dąbrówna i Ostródy. Przecięliśmy Wzgórza Dylewskie, zajrzeliśmy na pole bitwy pod Grunwaldem i wspomnieliśmy udaną wycieczkę wzdłuż Kanału Elbląskiego. Pierwszy dzień był pięknie słoneczny, drugi - deszczowy, trzeci - śnieżno-błotnisty, a cały wyjazd przyniósł naszej grupie sporo satysfakcji z pokonania niezdarzających się często warunków. Zobaczcie naszą relację i zainspirujcie się nią do Waszej rowerowej wyprawy na historyczne Prusy Górne.

Obserwuj Znajkraj na Facebooku i Instagramie!

Nasi Partnerzy

Internetowy sklep rowerowy
Bird.pl. Wędrowne wczasy rowerowe
Wędrowne wczasy rowerowe
Rowery turystyczne

Trasa wycieczki na mapie

Trasa: Iława - Rożental - Wysoka Wieś - Dąbrówno - Grunwald - Ostróda - Miłomłyn - Iława
Plik ze śladem GPS: Binary Data www.znajkraj.pl-mazury-zachodnie-2021.gpx (82.57 KB).
Mazury Zachodnie na rowerze
Mazury Zachodnie na rowerze

Mazury Zachodnie to historyczne Prusy Górne

Mazury Zachodnie to niewielki region leżący między Warmią a Powiślem w województwie warmińsko-mazurskim. W zależności od podejścia - językowego, historycznego lub geograficznego - różnie można widzieć jego pochodzenie i granice. Jednak bezpiecznie jest mi napisać, że Mazury Zachodnie to obszar położony w większości na terenie dzisiejszych powiatów ostródzkiego i iławskiego, a także w części w powiatach olsztyńskim i nowomiejskim. Z historycznego punktu widzenia dzisiejsze Mazury Zachodnie to obszar, który kiedyś nazywany był Prusami Górnymi. I takich historycznych akcentów, gdy mijaliśmy stare ewangelickie cmentarze lub kościoły, które kiedyś służyły dawnej pruskiej społeczności, było na naszej trasie wiele.

Grób pod kościołem ewangelickim w Glaznotach
Nagrobek pod kościołem ewangelickim w Glaznotach

Kanał Elbląski, Jeziorak, Grunwald i coś jeszcze

Wśród najbardziej znanych miejsc na Mazurach ZachodnichKanał Elbląski, jezioro Jeziorak, Grunwald i Ostróda, zajmujące pewne miejsca w “ekstraklasie” polskiej turystyki. Byłoby jednak bardzo krzywdzącym dla Mazur Zachodnich, gdyby region postrzegać tylko przez pryzmat tych nazw. Bo Mazury Zachodnie to również Iława, Kanał Iławski, Lubawa, Wzgórza Dylewskie, Dąbrówno, Olsztynek, Miłomłyn i kilkaset kilometrów szlaków rowerowych, które prowadziły nas w majowy weekend przez kolejne interesujące miejsca i miejscowości. Naszą ponad 180-kilometrową marszrutę przez te przyjazne tereny wyznaczyliśmy właśnie z pomocą znakowanych tras rowerowych regionu. I choć zabrakło wśród nich nowoczesnych, asfaltowych dróg rowerowych, to nie wpłynęło to specjalnie na naszą satysfakcję z rowerowej majówki.

Turystyczny szlak rowerowy na Mazurach Zachodnich
Turystyczny szlak rowerowy na Mazurach Zachodnich

Nad Jeziorakiem w Iławie jak w Niemczech

Punktem startu i mety naszej wycieczki po Mazurach Zachodnich była Iława. Z racji położenia na linii kolejowej Gdańsk-Warszawa, a także Toruń-Olsztyn, to na pewno najlepiej skomunikowane miejsce w regionie. Iława to także miasto, w którym ostatniego dnia naszej trasy, poczuliśmy się jak w Niemczech, dokąd jeździliśmy na rowerowe majówki w kilku ostatnich latach. Wszystko to przez starannie zaaranżowane, zadbane otoczenie południowego brzegu jeziora Jeziorak. Ponad 2-kilometrowa promenada z wydzieloną drogą rowerową wprowadziła nas do centrum wygodną trasą wzdłuż brzegu, biegnącą przez zadbany park z kwiatami i małą architekturą parkową. Nawet w ponury, deszczowy dzień, promenada nad Jeziorakiem robiła bardzo pozytywne wrażenie.

Pieszo-rowerowa promenada nad Jeziorakiem w Iławie
Pieszo-rowerowa promenada nad Jeziorakiem w Iławie

Figury z Wersalu, neobarokowy ratusz i kinoteatr w Iławie

Przy jednej z dróg rowerowych w centrum Iławy stoją współczesne wizytówki miasta - barokowe figury z “Wersalu Prus Wschodnich”, czyli zrujnowanego pałacu w Kamieńcu Suskim. Herkules, Junona, Jowisz i Meduza trafiły do Iławy w 1976 roku za sprawą dziekana miejscowego kościoła, który tym samym przeszkodził w przeniesieniu figur do Gdańska. Niedaleko nich znajduje się jeden z na pewno najbardziej oryginalnych ratuszów w Polsce - neobarokową bryłę ratusza w Iławie okalają dwa skrzydła z wewnętrznymi arkadami i tarasami, w jednym z nich mieści się punkt informacji turystycznej. Za ratuszem znajdują się jeszcze dwa miejskie zabytki - dawna hala targowa dzisiaj funkcjonująca jako kinoteatr i najstarszy zachowany obiekt w mieście - XIV-wieczny kościół gotycki pw. Przemienienia Pańskiego.

Neobarokowy ratusz w Iławie
Neobarokowy ratusz w Iławie

W Ławicach urodził się laureat Nagrody Nobla

Z Iławy ruszyliśmy na wschód, w kierunku Wzgórz Dylewskich i Grunwaldu. Pierwszy interesujący przystanek miał miejsce już kilka kilometrów dalej, w maleńkich Ławicach. W tej zupełnie niepozornej, zachodniomazurskiej wsi w 1854 roku urodził się niemiecki noblista, Emil Adolf von Behring. Był piątym z trzynaściorga dzieci w rodzinie, kontynuował naukę w Olsztynku, a następnie skończył studia w Berlinie. W 1890 roku von Behring opracował surowicę przeciw tężcowi, a w 1901 roku otrzymał pierwszą Nagrodę Nobla w dziedzinie fizjologii i medycyny za opracowanie surowicy przeciw błonicy, dziecięcej chorobie zakaźnej. Wielkiego człowieka z maleńkiej wsi wspomina popiersie stojące przed szkołą podstawową.

Popiersie Emila von Behringa w Ławicach
Popiersie Emila von Behringa w Ławicach

Pod Ostródą pachnie drewnianą Małopolską

Piękna ozdobą tych okolic jest kościół św. Wawrzyńca w Rożentalu, którego nazwa pochodzi od wcześniejszej niemieckiej nazwy wsi “Dolina Róż”. Drewniana konstrukcja świątyni pochodzi z XVII wieku i na pierwszy rzut oka wydaje się przypominać obiekty szlaku architektury drewnianej w Małopolsce. Wewnątrz znajduje się ołtarz z XVIII wieku i rzeźby datowane nawet na koniec XV wieku. Kamienny mur z narożnymi basztami sugeruje obronny charakter obiektu, jednak powstał wyłącznie w celach ozdobnych pod koniec XIX wieku, gdy wybudowano mur, a dawne drewniane kaplice zastąpiono kamiennymi na kształt baszt. Podobnie z zewnątrz wygląda położony kilka kilometrów dalej kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Grabowie, zaprojektowany przez warszawskiego architekta Hilarego Szpilowskiego.

Drewniany kościół w Rożentalu na Mazurach Zachodnich
Drewniany kościół w Rożentalu

Na rowerach całą szerokością szosy

Tę część naszej krótkiej “wyprawy” rowerowej po Mazurach Zachodnich jedziemy po zwykłych lokalnych szosach. W majowy weekend rzadko spotykaliśmy jadące samochody, więc ochoczo zamienialiśmy długie fragmenty szos na nieformalne drogi rowerowe jadąc całą ich szerokością. Naturalnie pozwalaliśmy sobie na to wyłącznie na odcinkach, gdzie na taka jazdę pozwalała dobra widoczność. I choć podczas naszych wyjazdów staramy się wyszukiwać elementy nowoczesnej, bezpiecznej infrastrukturze rowerowej i po nich podróżować, puste zachodniomazurskie szosy również pozwalały czuć się bezpiecznie. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że większość naszej trasy sprawdziłaby się nawet podczas podróży z dzieckiem. No, może poza fragmentami szos prowadzących do i z Dąbrówna.

Szlak rowerowy biegnący drogą publiczną na Mazurach Zachodnich
Szlak rowerowy biegnący drogą publiczną na Mazurach Zachodnich

Pięknie zachowany leśny cmentarz w Zajączkach

Jeśli szukać duszy historycznych Prus Górnych, to przede wszystkim w takich miejscach jak Zajączki. Na granicy Parku Krajobrazowego Wzgórz Dylewskich, przy bocznej drodze w lesie, odnajdujemy kameralny cmentarz z drugiej połowy XIX wieku. W cieniu dorodnych buków i dębów, w spokoju mazurskiego lasu, spoczywają dawni mieszkańcy wsi i pobliskiego folwarku. Kamienna brama, zwieńczona łukiem i kamiennym krzyżem na nim, otwiera drogę na kameralną leśną nekropolię, jeden z najlepiej zachowanych starych cmentarzy w regionie. W świetle bramy stoi kaplica rodziny Kramerów, do wybudowania której użyto kamiennych ciosów i cegieł, a których stan sugeruje niedawną renowację. Miejsce obowiązkowe w podróży po Mazurach Zachodnich.

Leśny cmentarz ewangelicki w Zajączkach
Leśny cmentarz ewangelicki w Zajączkach

Krąg Wspólnoty Kultur Mazur Zachodnich

Kolejną okazją do obcowania ze starannie pielęgnowanym duchem regionu jest Krąg Wspólnoty Kultur w Glaznotach, który powstał w 2015 roku. To krąg dwudziestu pięciu kamiennych rzeźb, przypominających megalityczne menhiry, łączących symbolicznie wszystkich, którzy przez wieki mieli udział w kształtowaniu charakteru regionu. Na centralnym kamieniu widnieją wizerunki dwóch “bab pruskich”, nawiązujących do ludu Sasinów, czyli pierwszych mieszkańców Wzgórz Dylewskich i Prus Górnych. Kamień ten jest symbolicznym początkiem historii i kultury regionu, z którym łączą się pozostałe kamienie. Powyżej kamiennego kręgu w Glaznotach stoi kościół, obecnie ewangelicko-metodystyczny, w którego bezpośrednim otoczeniu można wciąż jeszcze odnaleźć dawne nagrobki. Kilkaset metrów dalej stoi druga świątynia, z której korzystają katolicy.

Krąg Wspólnoty Kultur w Glaznotach
Krąg Wspólnoty Kultur w Glaznotach

Lśniący nowością wiadukt kolejowy donikąd

Jeszcze jednym miejscem, które miało szczęście do dzisiejszych gospodarzy regionu, jest wiadukt kolejowy w Glaznotach, jeden z najcenniejszych mostów kamiennych w Polsce. To także jeden z dwudziestu pięciu tego typu obiektów na obecnie zlikwidowanej pruskiej linii kolejowej z Samborowa (Bergfriede) do Turzy Wielkiej (Gross Tauersee). Został wybudowany w 1909 roku, uległ zniszczeniu podczas i po II wojnie światowej, został rozkradziony, a przed kilku laty przeszedł gruntowny remont. W efekcie prac o wartości niemal dwóch milionów złotych i sfinansowanych w większości przez Unię Europejską, imponująca budowla odzyskała dawny wygląd. Na razie służy tylko jako punkt widokowy na okolicę - może będzie początkiem starań województwa warmińsko-mazurskiego o budowę trasy rowerowej na dawnej linii kolejowej? Pięćdziesiąt kilometrów pokolejowej drogi rowerowej byłoby hitem prawie na miarę Szlaku Kanału Elbląskiego.

Wiadukt kolejowy w Glaznotach z lotu ptaka
Wiadukt kolejowy w Glaznotach z lotu ptaka

Głaz plebiscytowy Instytutu Pamięci Narodowej

Ciekawym śladem po niełatwej historii Prus Górnych jest głaz stojący w Lubstynku, małej wsi niedaleko Lubawy. To jedna z zaledwie czterech wsi, których mieszkańcy opowiedzieli się za przystąpieniem do nowo tworzonego państwa polskiego w plebiscycie w Prusach Wschodnich i Zachodnich w 1920 roku. Plebiscyt został rozpisany w efekcie postanowień traktatu wersalskiego i miał zadecydować o ostatecznym kształcie granic II Rzeczypospolitej i państwa niemieckiego - Republiki Weimarskiej. Głaz w Lubstynku nie jest jednak pamiątkowym głazem plebiscytowym sprzed wieku, jakich na Warmii i Mazurach w tamtym okresie pojawiło się wiele, ale głazem-pomnikiem postawionym tutaj przez Instytut Pamięci Narodowej w 2020 roku - dokładnie w setną rocznicę plebiscytu.

Głaz-pomnik plebiscytowy w Lubstynku
Głaz-pomnik plebiscytowy w Lubstynku

Szlakiem rowerowym Dookoła Dylewskiej Góry

W tym momencie wypada mi napisać: uważajcie na tutejsze znakowane szlaki rowerowe. W ogromnej większości prowadzą bardzo przyjemnymi drogami, dobrze przejezdnymi, z dala od samochodów i przez piękne zachodniomazurskie krajobrazy. Czasem jednak rowerowa trasa okazuje się używana przez ciężki sprzęt leśny biorący udział w wyrębie lasu, co czasowo degraduje jakość jej nawierzchni. Raz - na południowym odcinku szlaku rowerowego “Dookoła Dylewskiej Góry” z Jagodzin w kierunku północnym do drogi 537 - zdarzyło nam się, że wytyczony szlak rowerowy zarósł i zrobił się raczej mało przejezdny. Tych kilku kilometrów, prawdopodobnie rzadko wykorzystywanych przez turystów rowerowych, jako jedynych z całej naszej trasy nie polecamy.

Szlak rowerowy przez Wzgórza Dylewskie
Szlak rowerowy przez Wzgórza Dylewskie

Rowery, biegówki i inne sporty na Wzgórzach Dylewskich

Trudy wspomnianego fragmentu i późniejszy wysiłek włożony we wcale niełatwy 4-kilometrowy podjazd pod Dylewską Górę wynagrodził nam obiad, który kilka dni wcześniej zamówiliśmy w Starej Szkole w Wysokiej Wsi. Warto dodać, że gospodarze Starej Szkoły są zaangażowani w promocję Wzgórz Dylewskich jako miejsca uprawiania różnego rodzaju sportów i dziedzin turystyki kwalifikowanej, zarówno letnich, jak i zimowych. Oprócz pysznego posiłku wystarczyła nam wzmianka o ich sympatii dla rowerów i nart biegowych, by w odrobinę zdystansowanych gospodarzach dostrzec ludzi bardzo oddanych Wzgórzom Dylewskim, tworzących ich niezwykle aktywny wizerunek.

Podwórze Starej Szkoły w Wysokiej Wsi
Podwórze Starej Szkoły w Wysokiej Wsi

Wzgórza Dylewskie są całkiem jak Kaszuby

Podjazd pod Dylewską Górę i wizyta na wieży widokowej przekonały nas, że Wzgórza Dylewskie to nie tylko nazwa na mapie. Najlepiej chyba napisać, że charakterem podobne są do Kaszub, a Dylewska Góra jest niższa od Wieżycy zaledwie o 16 metrów. Nawet widok z wieży widokowej na Dylewskiej Górze jest podobny do tych polodowcowych obrazków krajobrazowych, jakie możemy oglądać z wieży widokowej na najwyższej górze Kaszub. A łączna długość podjazdu od południowej strony pod ten najwyższy punkt Polski północno-wschodniej ma około 5 kilometrów i 100 metrów przewyższenia - czyli niewiele mniej niż podjazd pod Wieżycę znad Jeziora Ostrzyckiego. Niech informacja o długich podjazdach nie zniechęca Was do odwiedzenia tych okolic. Podjazdy są pozbawione dużego nachylenia, a widoki warte wysiłku.

Wieża widokowa na Dylewskiej Górze
Wieża widokowa na Dylewskiej Górze

Geologiczna podróż ze Skandynawii na Mazury Zachodnie

Zanim puściliśmy hamulce i długim zjazdem z Dylewskiej Góry zjechaliśmy w kierunku Dąbrówna, zatrzymaliśmy się jeszcze przy lapidarium geologicznym na Dylewskiej Górze. To jedno z najciekawszym miejsc o tej tematyce, jakie widzieliśmy podczas naszych podróży, postawiłbym je nawet koło wyjątkowego klifu Stevns Klint nad Morzem Bałtyckim w Danii. Stanęło tutaj ponad trzydzieści głazów, a każdemu z nich przypisano trasę, jaką pokonał niesiony przez lodowiec ze Skandynawii. Wszystkie mają swoją “wychodnię” w Skandynawii, gdzie powstały ponad miliard lat temu i skąd ruszyły wleczone przez lodowiec w kierunku dzisiejszej Polski. Tak trafiły na Mazury Zachodnie, gdzie w miejscowych kopalniach kruszywa znalazła je twórczyni lapidarium. Możliwość precyzyjnego określenia, skąd na świecie pochodzi każdy ze zgromadzonych kamieni, wciąż mnie zachwyca.

Lapidarium geologiczne na Dylewskiej Górze
Lapidarium geologiczne na Dylewskiej Górze

Trudne dzieje pięknie położonego Dąbrówna

Wieczór, noc i ranek spędziliśmy w Dąbrównie. Atrakcyjnie położona między dwoma jeziorami wieś ma ogromny potencjał by być ciekawym celem wycieczek po województwie warmińsko-mazurskim. Niestety, Dąbrówno, prawdopodobnie przez swoje wyjątkowo atrakcyjne położenie, nie miało szczęścia do historii - było obiektem działań wojennych Krzyżaków, także wojsk polsko-litewskich przed bitwą pod Grunwaldem, następnie potopu szwedzkiego, nawet najazdu Tatarów, a w końcu miasto zniszczyli Rosjanie w 1945 roku. Świadomie raz używam słowa “miasto”, raz “wsi”, gdyż do 1945 roku Dąbrówno posiadało prawa miejskie, których ze względu na zniszczenia po wojnie już nie odzyskało.

Dąbrówno z lotu ptaka
Centrum Dąbrówna z lotu ptaka

Synagoga i kościoły - ewangelicki i katolicki

W XIV wieku Krzyżacy wybudowali zamek w miejscu wcześniejszego grodu obronnego. Wielokrotnie przebudowywany w kolejnych wiekach nie przetrwał 1945 roku i dziś można oglądać go tylko w symbolicznej postaci. Większe wyobrażenie o historii Dąbrówna daje XVII-wieczny kościół położony niedaleko głównego placu miejskiego, który od reformacji aż do dzisiaj, czyli przez niemal 500 lat, był świątynią ewangelicką (kolejną widzianą w regionie, po Glaznotach). Jej widok wraz z basztą i fragmentem ocalałych XIV-wiecznych murów miejskich jest prawdopodobnie najładniejszym obrazkiem z Dąbrówna. Kilkaset metrów dalej znajduje się opuszczona synagoga w Dąbrównie, która wraz z kościołem ewangelickim i XIX-wiecznym kościołem katolickim mogłaby dziś ciekawie opowiadać o wielokulturowej historii tej niedocenianej miejscowości.

Opuszczona synagoga w Dąbrównie
Opuszczona synagoga w Dąbrównie

Na rowerach po polu bitwy pod Grunwaldem

Kolejny dzień jazdy po Mazurach Zachodnich rozpoczęliśmy od wizyty na niedalekich polach Grunwaldu, słynnych z powodu jednej z największych bitew średniowiecznej Europy, jaką w 1410 roku stoczyło tutaj połączone rycerstwo polskie i litewskie z siłami zakonu krzyżackiego. Dla rowerzystów to wdzięczne miejsce do zwiedzania, gdyż tutejsze duże przestrzenie wygodnie pokonuje się rowerem po tutejszych alejkach i dróżkach. Na początku obecnego sezonu, podczas naszej wizyty, prowadzony był remont pawilonów Muzeum Bitwy pod Grunwaldem, więc naszą wizytę zmuszeni byliśmy ograniczyć do obejrzenia tylko obiektów na otwartym powietrzu. Do zobaczenia pod Grunwaldem są między innymi ruiny kaplicy krzyżackiej, pomnik dwóch rycerzy czy ruiny Pomnika Grunwaldzkiego z Krakowa, zburzonego przez hitlerowców, a tutaj efektownie odtworzonego.

Pomnik bitwy pod Grunwaldem
Pomnik bitwy pod Grunwaldem

Kilkadziesiąt kilometrów w padającym deszczu

A potem niebo zaczęło płakać i już tego dnia nie skończyło. Szybko się okazało jednak, że nie ma skuteczniejszego sposobu na deszcz niż grupowe morale i świadomość wspólnie ponoszonych trudów podróży. Od Stębarka do Ostródy tego dnia dojechaliśmy cali mokrzy, z deszczem chlupiącym w butach, a tak kompletnie przemoczeni nie byli tylko ci, którzy przezornie zabrali ze sobą rowerowe peleryny. Mimo kilkugodzinnej jazdy w uporczywym, siąpiącym deszczu i temperaturze bliskiej zeru, nawet przez chwilę nie widziałem, by ktoś z nas pokazał po sobie że cierpi. Mocna ekipa! Skrócenie tras z powody fatalnych warunków atmosferycznych nie pozwoliło nam zrealizować planu tego dnia i zajrzeć między innymi do znanych Starych Jabłonek.

Deszczowy dzień na rowerze na Mazurach Zachodnich
Deszczowy dzień na rowerze na Mazurach Zachodnich

Sucho i smacznie w Krainie Jezior w Ostródzie

Na szczęście w Ostródzie czekał na nas nocleg w karczmie-pensjonacie Kraina Jezior, gdzie turyści do dyspozycji mają nie tylko ogólnodostępną suszarnię, ale nawet pokoje z podgrzewaną podłogą w łazience. A gdy nasze rzeczy się suszyły, my zasiadaliśmy do jedzenia, które w Krainie Jezior było wyśmienite. Bo widok świeżego sandacza czy lina w jadłospisie restauracji, to zawsze okazja do kulinarnej rozrywki. Wcześniejszą noc spędziliśmy w Dąbrównie w pensjonacie Hosteria - polecam szczególnie pokoje na ostatnim piętrze nowego budynku z widokiem na jezioro Dąbrowa Mała. A z obydwu miejsc wspominam też obfite, smaczne śniadania. Z zapewnień spotkanych na Mazurach Zachodnich osób wiem, że wartym zainteresowania miejscem na nocleg jest również gospodarstwo agroturystyczne Zielony Zakątek w Iławie.

Rowerowa ekipa przed Krainą Jezior w Ostródzie
Rowerowa ekipa przed Krainą Jezior w Ostródzie

Zamek, cmentarz na Polskiej Górce i śluza w Ostródzie

W Ostródzie wróciły do nas wspomnienia z jesieni zeszłego roku, czyli z poprzedniego naszego weekendu na Mazurach Zachodnich. Wtedy, przed wyruszeniem na Szlak Kanału Elbląskiego, cieszyliśmy się między innymi rozkosznym popołudniem nad Jeziorem Drwęckim spędzonym w czeskiej restauracji. I tym razem znów wróciliśmy nad promenadę nad jeziorem i przejechaliśmy pod “nowym” ratuszem, gdzie znajduje się informacja turystyczna w Ostródzie. Zajrzeliśmy też na ostródzki zamek, gdzie z przyjemnością odnotowaliśmy, że samochody już nie zastawiają jego dziedzińca i nie przeszkadzają w zwiedzaniu jednego z najcenniejszych zabytków w mieście i mieszczącego się w nim niewielkiego muzeum, poświęconego historii Ostródy. Brawo!

Zamek w Ostródzie nad Jeziorem Drwęckim
Zamek w Ostródzie nad Jeziorem Drwęckim

Po Ostródzie zrobiliśmy też krótką krajoznawczą rundę, zaglądając między innymi na duży, zarośnięty wysoką trawą cmentarz na Polskiej Górce, poszukaliśmy kamienia plebiscytowego w Parku Collisa na końcu ostródzkiej promenady i odnaleźliśmy kamienicę, w której kwaterę podczas I wojny światowej miał pruski marszałek Paul von Hindenburg, gdy służyła jako hotel. W drodze do Parku Collisa zatrzymaliśmy się też nad śluzą Ostróda, która może być wprowadzeniem w świat hydrotechnicznych budowli, jakie czekają na atrakcyjnym Szlaku Kanału Elbląskiego. W pierwszym z tych miejsc warto poświęcić chwilę pomnikowi, czy raczej nagrobkowi Gustawa Gizewiusza, pastora, działacza na rzecz polskości regionu, zmarłego w 1848 roku.

Pomnik Gustawa Gizewiusza w Ostródzie
Pomnik Gustawa Gizewiusza w Ostródzie

Turystyka osób niepełnosprawnych na Mazurach Zachodnich

Kolejny dzień zaczął się od… śniegu, który wybielił nasze pierwsze kilometry na Szlaku Kanału Elbląskiego, którym jechaliśmy w kierunku Miłomłyna, gdzie nad śluzą Kanału Elbląskiego zaplanowaliśmy krótki postój. Tym razem nie mieliśmy tyle szczęścia co jesienią, gdy trafiliśmy na efektowny pokaz śluzowania w wykonaniu kajakarzy i wodniaków. Miejsce przypomniało nam jednak o turystyce osób niepełnosprawnych, którą popularyzuje Zachodniomazurska Lokalna Organizacja Turystyczna z Ostródy w ramach kampanii “Turystyka w mig”, gdyż spotkaną wtedy grupą w kajakach były osoby głuche i niedosłyszące, uczestniczące w kajakowym rajdzie integracyjnym. A projekt “Turystyki w mig” rozwija się nadal - w tym roku pojawiły się filmy, które o regionie opowiadają w języku migowym, między innymi o Muzeum Bitwy pod Grunwaldem, Lubawie i zamku w Ostródzie.

Śluza w Miłomłynie na Kanale Elbląskim
Śluza w Miłomłynie na Kanale Elbląskim

Niezwykły Kanał Iławski przecinający jezioro

Przed dotarciem do jeziora Jeziorak, a później do Iławy, czyli na sam koniec naszej pętli po Mazurach Zachodnich, czekały na nas jeszcze dwa interesujące miejsca. Pierwszą był niezwykły akwedukt należący do systemu Kanału Elbląskiego, przecinający jezioro Karnickie koło wsi Ligi. Usypana w 1845 roku w poprzek Jeziora Karnickiego grobla niesie wody Kanału Iławskiego, który łączy odwiedzoną przez nas przed chwilą śluzę Miłomłyn z jeziorem Jeziorak. Widok jachtów motorowych, płynących 1,5 metra ponad otaczającymi je wodami jeziora Karnickiego, to jedna z tych krajoznawczych wisienek na zachodniomazurskim torcie. Warto tu zajrzeć - Kanał Iławski na jeziorze Karnickim dzieli od wsi Ligi niecałe 250 metrów, a widokowe miejsce na końcu akweduktu, na zakręcie Kanału Iławskiego, będzie wyśmienitym miejscem na odpoczynek w trasie.

Kanał w Ligach na Mazurach Zachodnich
Kanał w Ligach na Mazurach Zachodnich

Romantyczna bryła pałacu w Karnitach

Ze wsi Ligi blisko jest do pałacu w Karnitach. Byliśmy tu pierwszy raz kilkanaście lat temu podczas naszego weekendu spędzonego na rowerach na trasie wokół Jezioraka. Tym razem pora roku była inna, okoliczności - pandemiczne - również, jednak mimo telefonicznych zapewnień nie udało nam się zatrzymać na posiłek w mieszczącej się w pałacu restauracji. Wybierając więc oryginalny pałac w Karnitach na Wasz przystanek w trasie, upewnijcie się, że nie odbijecie się od zamkniętej bramy. Miejsce - zarówno malowniczy pałac o bryle romantycznego zamku, jak i jego położenie nad jeziorem Kocioł, a także zespół towarzyszących zamkowi budynków folwarcznych - warte jest tych starań. Pałac w Karnitach powstał w 1856 roku, w miejscu zburzonego podczas potopu szwedzkiego dworu, dziś oprócz restauracji mieści także hotel.

Pałac w Karnitach
Pałac w Karnitach

Niezapomniane emocje na błotnistym szlaku rowerowym

Na malowniczych gruntowych drogach między Karnitami i jeziorem Jeziorak czekał na nas jeszcze emocjonujący odcinek specjalny. Deszcz z poprzedniego dnia, a później padający nocą śnieg, tak skutecznie rozmoczyły grunt, że na kilku kilometrach jazda była mocno utrudniona lub wręcz niemożliwa. Zmuszeni byliśmy do prowadzenia rowerów pod nawet niewielkie wzniesienia, gdyż koła rowerów ślizgały się w miejscu. Po deszczowych doświadczeniach zeszłego dnia pokonywanie tym razem błotnistych trudności w zgranej grupie sprawiało nam chyba jednak więcej satysfakcji niż kłopotów, a na koniec wycieczki wszystkie rowery wylądowały na ręcznej myjni samochodowej w Iławie.

Błoto na szlaku rowerowym koło Jezioraka
Błoto na szlaku rowerowym koło Jezioraka

W aż dziesięć osób po zachodniomazurskich szlakach

Dawno już nie podróżowaliśmy w tak licznej grupie. Organizacja rowerowej trasy dla dziesięciu osób to pewne wyzwanie, przede wszystkim ze względu na chęć nocowania w jednym miejscu. To przeważnie eliminuje większość mniejszych gospodarstw agroturystycznych, a premiuje większe obiekty, których na szczęście dla nas na Mazurach Zachodnich nie zabrakło. Chcąc znaleźć tyle miejsc noclegowych pod jednym dachem wypada przede wszystkim dużo wcześniej zacząć poszukiwania. Możliwą komplikacją może być nawet posiłek na trasie, bo czasem gdy ostatnia para otrzymuje zamówione danie, pierwsza - która dawno zjadła - już rozgląda się za rowerami i myślami jest już w drodze. A jeszcze potem trzeba upilnować to niesforne towarzystwo na trasie... :-)

Na szlaku rowerowym na Mazurach Zachodnich
Na szlaku rowerowym na Mazurach Zachodnich

Jak ubrać się wiosną na rower?

Na naszą rowerową majówkę na Mazury Zachodnie wybraliśmy się w czasie intensywnych wahań pogodowych. Trzy kolejne dni przynosiły nam kolejne zupełnie rożne stany pogodowe zmuszając nas do reagowania na szybko rosnącą lub malejącą temperaturę, na nadchodzący opad, który jednym wydawał się ulewnym deszczem, a innym wciąż tylko mocno męczącym, gęstym siąpieniem. Kurtki rowerowe jakie ze sobą zabraliśmy reprezentowały chyba pełen przekrój oferty sklepu turystycznego - od mojego cienkiego softshella, przez bardzo praktyczną bluzę Oli od Fjorda Nansena i grubsze softshelle, kurtki z membraną Gore-Tex, aż po rowerowe peleryny przeciwdeszczowe. Prawie każdy z nas miał coś innego na sobie, co w dodatku przez zmieniającą się pogodę czasem zmieniał i prawdopodobnie każdy wywiózł z tego wyjazdu wnioski na przyszłość.

Przebieranie ubrania na postoju
Przebieranie ubrania na postoju

Blogerzy turystyczni na Mazurach Zachodnich

Nasz pobyt na Mazurach Zachodnich był elementem większej akcji, w ramach której region odwiedziło jeszcze kilkoro innych znajomych blogerów podróżniczych. Bartek z bloga Paragon z podróży spojrzał na Mazury Zachodnie z wody, wybierając kajak jako swój sposób podróży i dołączając kolejne rzeki do swojego kajakowego projektu. A Bartek w podróży w okolice Iławy i Ostródy wybrał się w rytmie slow. W ich relacjach znajdziecie jeszcze więcej zachodniomazurskich inspiracji.

Mapa szlaków rowerowych w Mazurach Zachodnich
Mapa szlaków rowerowych na Mazurach Zachodnich

Na Mazury, Mazury, Mazury... Zachodnie!

Województwo warmińsko-mazurskie niestety nie słynie z inwestycji w nowoczesne trakty rowerowe budowane w postaci asfaltowych dróg dla rowerów. Na szczęście Mazury Zachodnie to region tak spokojny, że udany rowerowy wypoczynek możliwy jest tu i bez infrastruktury dedykowanej wyłącznie rowerzystom. Myślę, że niewielki ruch samochodów na lokalnych drogach wokół Iławy, Dąbrówna i Ostródy panuje nie tylko w wiosenne weekendy i również latem pozwoli na bezpieczną realizację podobnej trasy. Podobnej zarówno pod względem długości i oglądanych miejsc, ale także pod względem zadowolenia z jej przebycia :-)

 

Pytania i komentarze

Bardzo zachęcająca okolica. A jak tam jest z mniejszymi noclegami, agroturystyką, kwaterami prywatnymi?

Myślę, że nie będzie problemu, choć na pewno najlepiej zrobić rozpoznanie przed wyjazdem. Bo to nie jest bardzo turystyczny region, tam nie ma setek turystów każdego dnia, by gospodarze stali z kartkami przy tablicach wjazdowych :)

I na pewno takich miejsc znajdziesz więcej gdzieś nad Jeziorakiem, bliżej Ostródy, ale już mniej będzie ich w okolicach Grunwaldu czy Dąbrówna, które przyciagają jakby mniej turystów. Powodzenia :)

W ogóle Mazury są przez nas w dużym stopniu nieodkryte, nie wspominając o rowerach.

Rzeczywiście, myślę że można tak powiedzieć :) - ruch turystyczny na Mazurach skupia się w kilku, czy kilkunastu największych, najpopularniejszych ośrodkach, a takie małe, ciche okolice jak Wzgórza Dylewskie czy ich okolice pozostają puste. Na pewno znajdzie się wielu takich, którzy powiedzą, że to dobrze :)

Dodaj Twój komentarz