Statek na wózku na Pochylni Buczyniec

You are here

Szlak Kanału Elbląskiego. Rowerem na Mazury Zachodnie

Na skróty:   mapa / zdjęcia (45) / komentarze (0) / blisko (6) / popularne (6)

To był jeden z naszych najlepszych rowerowych weekendów. Wyśmienite towarzystwo, piękna pogoda, a w tle jedna z najbardziej oryginalnych, ale też wciąż chyba trochę niedocenianych atrakcji w Polsce - Kanał Elbląski. Nowy Szlak Kanału Elbląskiego bez wahania zaliczam do najciekawszych jednodniowych szlaków turystycznych w Polsce. I tylko dziwię się dwóm rzeczom - że Kanał Elbląski jeszcze nie został wpisany na listę UNESCO i... że jeszcze tu nie byliście! ;-)

Obserwuj Znajkraj na Facebooku i Instagramie!

Nasi Partnerzy

Bird.pl. Wędrowne wczasy rowerowe
Wędrowne wczasy rowerowe
Rowery turystyczne

Trasa wycieczki na mapie

Trasa: Olsztyn - Ostróda - Miłomłyn - Małdyty - Elbląg
Plik ze śladem GPS: Binary Data www.znajkraj.pl-kanal-elblaski-2020.gpx (69.51 KB).
Pochylnia Oleśnica - Kanał Elbląski
Pochylnia Oleśnica - Kanał Elbląski

Kanał Elbląski, czyli statkiem po trawie

W Europie nie ma drugiego takiego, podobno istnieją (lub istniały?) dwa podobne w Ameryce Północnej. Kanał Elbląski powstał na potrzeby transportu towarów z historycznych Prus Górnych, czyli Oberlandu, do Elbląga i dalej na Morze Bałtyckie. Projektantem Kanału Oberlandzkiego, Warmińskiego, czy nawet Górnolądowego, jak w swoich dziejach nazywał się Kanał Elbląski, był Georg Jacob Steenke, pruski inżynier - to jemu region zawdzięcza ten naprawdę wspaniały hydrotechniczny zabytek techniki. Aż trudno uwierzyć, że ten unikalny 160-letni system kanałów połączonych śluzami i pochylniami jeszcze nie został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Kanał Elbląski - czas na listę UNESCO!
Kanał Elbląski - czas na listę UNESCO!

Najlepszy wagon rowerowy w Polsce

Podczas moich publicznych wystąpień o turystyce rowerowej często powtarzam, że dobry rowerowy weekend zaczyna się w pociągu, który powinien sprawnie i w komfortowych warunkach dowieźć nas na miejsce startu rowerowej wycieczki. Tak było tym razem: do Olsztyna jechaliśmy pociągiem TLK Branicki, w którego składzie znajduje się wagon z aż 24 miejscami na rowery! Więcej - oprócz ogromnego przedziału rowerowego w wagonie znajdują się również przedziały pasażerskie z widokiem na część rowerową. Mocno mi się wydaje, że trudno o lepsze warunki kolejowej podróży z rowerem w polskich pociągach. W sobotni poranek we wrześniu zajętych było aż około 18 miejsc, co dobitnie pokazuje, jak niezbędny jest rozbudowany rowerowy tabor.

Wagon pocztowy przerobiony na wagon rowerowy
Wagon pocztowy przerobiony na wagon rowerowy

Nad Kanał Elbląski z Olsztyna lub Iławy

Choć Szlak Kanału Elbląskiego zaczyna się w Ostródzie, na rowery wsiedliśmy już w Olsztynie. Dystans zaledwie 50 kilometrów, jakie dzielą Olsztyn od Ostródy, to świetna okazja do wydłużenia wycieczki wzdłuż Kanału Elbląskiego o dodatkowy dzień i spędzenia w Prusach Górnych całego weekendu na rowerze. Podobnie można postąpić przyjeżdżając pociągiem do Iławy, wtedy jazdę z Iławy do Ostródy ozdobią między innymi widoki na Jeziorak. Niestety, na szlaku rowerowym z Olsztyna przez Stare Jabłonki do Ostródy nie zabrakło ani piachu, ani bruku, co od razu przypomniało nam o największych grzechach polskiej turystyki rowerowej i... kompletnym braku inwestycji w nowoczesne turystyczne trasy rowerowe w całym województwie warmińsko-mazurskim. Na szczęście następnego dnia nad Kanałem Elbląskim takich problemów miało nie być w ogóle.

Szlak rowerowy między Olsztynem a Ostródą
Szlak rowerowy między Olsztynem a Ostródą

Czeski film nad Jeziorem Drwęckim

Ostróda przywitała nas... czeskim filmem. W tym najlepszym wydaniu. Oto nad samym Jeziorem Drwęckim, tuż przy charakterystycznym drewnianym molo, znajduje się Hospoda u Jezera - restauracja z czeskim jedzeniem. Dobre skojarzenia, jakie z Czechami ma cała nasza szóstka, zaowocowała jednogłośnym wyborem miejsca na zasłużoną obiadokolację. Nie zabrakło knedlików, smażonego sera, golonki, smażonej kapusty i oczywiście czeskiego piwa. Wszystko smaczne, sprawnie podane, z widokiem na zachodzące Słońce nad jeziorem, w wyborowym towarzystwie. Chyba żadne z nas nie wyobrażało sobie tak miłego zakończenia dnia.

Czeskie jedzenie - Hospoda u Jezera w Ostródzie
Czeskie jedzenie - Hospoda u Jezera w Ostródzie

Początek szlaku rowerowego przy molo

Jeśli czas i warunki Wam pozwolą, zachęcamy do spaceru wokół Jeziora Drwęckiego. Zniszczona w dużym stopniu po II wojnie światowej Ostróda nie zachwyca zabytkami Starego Miasta, ale nadrabia popołudniową atmosferą nadjeziornej promenady. Nieduże molo i wyciąg do nart wodnych na wodzie, a na lądzie między innymi amfiteatr, park, fontanna z odtworzoną rzeźbą rybaka i liczne lokale gastronomiczne przyciągają mieszkańców i turystów. Niedaleko końca promenady znajduje się też pierwsza w Prusach Wschodnich wieża Bismarcka. Nad jeziorem przy molo początek ma Szlak Kanału Elbląskiego.

Zachód nad Jeziorem Drwęckim w Ostródzie
Zachód nad Jeziorem Drwęckim w Ostródzie

Na zamku w Ostródzie mieszkał Napoleon

Niecałe dwieście metrow od molo w Ostródzie stoi zamek krzyżacki, odbudowany pod koniec XX wieku. Jego początki sięgają XIV wieku, choć później był przebudowywany, między innymi w okresie bitwy pod Grunwaldem. W 1807 roku przez kilka tygodni mieszkał tu nawet Napoleon Bonaparte, który później wspominał ten czas, jako jeden z najlepszych w życiu. Może dlatego, że wtedy zamku nie rozjeżdżały samochody? Zamiast dbać o stosunkowo niedawno odbudowany obiekt i stworzyć w nim przyjemną, historyczną przestrzeń, zezwolono na jej degradację przez samochody. Widok kolejnych wjeżdżających samochodów na kameralny, zabytkowy obiekt w letni, niedzielny poranek był na tyle zniechęcający, że zrezygnowaliśmy ze zwiedzania i ruszyliśmy zobaczyć "nowy stary" ratusz.

Zamek krzyżacki w Ostródzie
Zamek krzyżacki w Ostródzie

Zupełnie nowy stary ratusz w Ostródzie

Na ostródzkim Placu Tysiąclecia o charakterystycznym, podłużnym, trójkątnym kształcie, który do II wojny światowej pełnił funkcję miejskiego rynku, dwa lata temu stanął nowy ratusz. Projekt architektoniczny wzorowano na ostatnim wyglądzie dawnego miejskiego ratusza, jaki stał dokładnie w tym miejscu do 1945 roku. Interesujące w tej historii jest, że jest to zupełnie prywatny budynek usługowy - nie mieści się w nim siedziba żadnego z wydziałów miejskiego samorządu czy innej państwowej instytucji. Czego jednak brakuje stylowej odbudowie? Zieleni. Przed rozpoczęciem prac budowlanych rosło w tym miejscu pięć około stuletnich lip z ośmiu, jakie posadzono w rzędach po obydwóch stronach dawnego ratusza. Wszystkie wycięto...

Odbudowany ratusz w Ostródzie
Odbudowany ratusz w Ostródzie

Śluzy na początek Kanału Elbląskiego

Po tych trochę smutnych wrażeniach z zapatrzonej w samochody i beton Ostródy ruszamy we właściwą drogę. Pierwsze obiekty należące do systemu obiektów hydrotechnicznych Kanału Elbląskiego znajdują się w Miłomłynie i w jego okolicach, jednak nasz rowerowy Szlak Kanału Elbląskiego je omija. Najpierw śluzę Zieloną, która znajduje się około dwóch kilometrów od przebiegu szlaku, a później śluzę Miłomłyn, leżącą w samym Miłomłynie, tym razem ledwie 600 metrów od szlaku. Do tej drugiej jednak zdecydowanie warto podjechać, gdyż to ostatnia szansa na zobaczenie choćby jednej ze śluz Kanału Elbląskiego. W sezonie ruch jest spory, więc prawdopodobnie nie będziecie musieli długo czekać, by zobaczyć działanie śluzy na żywo.

Śluza Miłomłyn na Kanale Elbląskim
Śluza Miłomłyn na Kanale Elbląskim

Turystyka integracyjna w kajakach

Czekając na śluzowanie dwóch łodzi i grupy kajakarzy dostrzegliśmy, że część osób w kajakach to osoby głuche, migające do siebie. Już po powrocie, dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności okazało się, że grupa w kajakach brała udział w spływie integracyjnym z osobami głuchymi w ramach projektu "Turystyka w mig", realizowanego przez Zachodniomazurską Lokalną Organizację Turystyczną. Pomyślałem, że mamy "szczęście" do takich wydarzeń, bo zdarzało nam się już widywać w Brandenburgii w Niemczech osoby niewidome uprawiające turystykę rowerową na tandemach z widzącymi pilotami, a kiedyś ogromnie wzruszającym przeżyciem był dla nas widok niewidomych uczących się jazdy na nartach biegowych w austriackim Ramsau am Dachstein. Brawa i ogromny szacunek - i dla uczestników, i dla organizatorów.

Kajakarze w śluzie Miłomłyn na Kanale Elbląskim
Kajakarze w śluzie Miłomłyn na Kanale Elbląskim

Zróżnicowane nawierzchnie na trasie

Szlak Kanału Elbląskiego niestety nie należy do tych nowoczesnych szlaków rowerowych, które coraz częściej pojawiają się w Polsce. A to znaczy, że na Mazurach Zachodnich nie można liczyć na wrażenia podobne do tych z tras w Małopolsce, na Pomorzu Zachodnim, a nawet po sąsiedzku w Pomorskiem. Tam stawia się na dostępność i nowe, szeroko dostępne nawierzchnie asfaltowe dróg rowerowych, a na Szlaku Kanału Elbląskiego większość nawierzchni to tradycyjne, naturalne odcinki leśne i szutrowe. Podsumowując jednak całość, jest dobrze.

Szutrowe trasy na Szlaku Kanału Elbląskiego
Szutrowe trasy na Szlaku Kanału Elbląskiego

Najważniejsze - na trasie między Ostródą a Elblągiem nie ma piachu, a nierównych, nieprzyjemnych fragmentów szlaku jest naprawdę niewiele. Niewielką część stanowią też bardzo mało uczęszczane publiczne drogi asfaltowe, w tym 3-kilometrowy odcinek drogi serwisowej trasy ekspresowej S7 Gdańsk-Warszawa. Zdarzają się też odcinki płytowe, z których większość jest przyzwoicie przejezdna. Najmniej przyjazna jest ostatnia część trasy w samym Elblągu - najpierw szlak prowadzi po wąskiej drodze publicznej, a później po fragmencie ruchliwej, dwupasmowej Alei Grunwaldzkiej bez drogi rowerowej, która pozostawia wybór albo legalnej jazdy szosą w mało przyjemnych warunkach, albo nielegalnej ucieczki na niewygodny, nierówny chodnik. Ktoś w Elblągu nie odrobił rowerowej pracy domowej.

Trasa rowerowa wzdłuż Kanału Elbląskiego
Trasa rowerowa wzdłuż Kanału Elbląskiego

Niewykorzystane stare linie kolejowe

Tak jak bardzo podoba mi się Szlak Kanału Elbląskiego (nawet w tej dość naturalnej formie), tak samo nie rozumiem marazmu województwa warmińsko-mazurskiego w rozwijaniu turystyki rowerowej na europejskim poziomie. A przecież elementem pruskiego dziedzictwa regionu jest sieć dawnych linii kolejowych, na których nigdy już nie pojedzie żaden pociąg, a które mogłyby - w połączeniu z olbrzymim potencjałem naturalnym regionu i niemieckim sentymentem - wywindować Warmińsko-Mazurskie nawet do czołówki regionów z najatrakcyjniejszą ofertą turystyki rowerowej w Europie. Dobrą ilustracją tych słów jest wyjazd leśnym odcinkiem Szlaku Kanału Elbląskiego z Ostródy - kamienista, zaniedbana droga prowadzi właśnie śladem dawnej linii kolejowej Ostróda-Morąg, w tym po moście na Jeziorze Drwęckim, przed stanem technicznym którego przestrzegał nas nawet miejscowy wędkarz. A tu pokazuję, jak wyglądają "niemieckie Mazury", czyli Pojezierze Meklemburskie.

Znak szlaku, w tle stara linia kolejowa i zniszczony most
Znak szlaku, w tle stara linia kolejowa i zniszczony most

Szlak omija najciekawsze miejsce

Przy całym tym moim dobrym zdaniu o Szlaku Kanału Elbląskiego są rzeczy, które mnie mocno zaskakują. Ominięcie przez Szlak pochylni Buczyniec, tej najbardziej symbolicznej dla całego Kanału Elbląskiego - to tutaj znajduje się Izba Historii Kanału Elbląskiego, to strata dla Szlaku i jadących nim turystów. Istnienie drogowskazu nie załatwia sprawy - z doświadczenia wiem, że gdy turysta rowerowy jedzie znakowanym szlakiem rzadko decyduje się na zjazd z niego do wskazywanego obiektu. Więcej - tutaj ma to miejsce na zjeździe, więc tym większa szansa, że większość z nas Buczyńca nie zobaczy.

Statek na wózku na Pochylni Buczyniec
Statek na wózku na Pochylni Buczyniec

Statkiem po zielonej trawie

Przy pierwszej pochylni warto zatrzymać się na kilkanaście minut i prześledzić niezwykły, choć wcale nie specjalnie skomplikowany mechanizm działania kanałowych pochylni. Widok wypełnionego turystami statku, najpierw wpływającego pomiędzy stojące w wodzie rusztowanie, a następnie wynurzającego się z wody na drewnianym wózku, za pierwszym razem zaskakuje każdego. W dodatku wszystkie mechanizmy pochylni Kanału Elbląskiego napędzane są wodą! Cztery z pięciu maszynowni wprawiających w ruch liny ciągnące wózki wyposażone są w koło wodne, jedna - ostatnia w Całunach - w turbinę wodną. Na każdej z pochylni są dwa równoległe tory, po których po położonych pod wodą szynach poruszają się wózki ze statkami. Uwaga, szlak raz przecina pochylnię i należy przenieść rowery nad będącą w ruchu liną.

Statek na wózku Kanale Elbląskim na pochylni Buczyniec
Statek na wózku Kanale Elbląskim na pochylni Buczyniec

Zachód Słońca nad jeziorem Druzno

Przed samym Elblągiem szlak rowerowy dociera do pięknego jeziora Druzno, którego widok znają na pewno kierowcy wyjeżdżający z Elbląga w kierunku Warszawy. Kanał Elbląski przecina jezioro, a szlak rowerowy objeżdża je dookoła wzdłuż wałów przeciwpowodziowych. Warto zwrócić uwagę na ten odcinek, by znaleźć fragment niezalesionego wału i wejść na niego by spojrzeć z góry na cały akwen, objęty w całości ochroną przez rezerwat przyrody o tej samej nazwie. Jeśli jedziecie z Ostródy, na pewno z naprzeciwka świecić Wam będzie popołudniowe, niskie Słońce. malujące Druzno dodatkowymi kolorami i odbiciami w wodzie. Na tym cennym przyrodniczo obszarze spodziewajcie się popołudniami dużych stad ptaków, wracających na bezpieczny nocleg.

Zachód Słońca nad jeziorem Druzno
Zachód Słońca nad jeziorem Druzno

A teraz jeszcze trochę narzekania

To bez wątpienia jeden z najciekawszych szlaków rowerowych w Polsce. Jednak, jak w każdej beczce rowerowego miodu, tak i tu zdarza się łyżka dziegciu. Przyznam, że uśmiecham się z niedowierzaniem widząc określanie Szlaku Kanału Elbląskiego jako posiadający "kolor pomarańczowy". To przecież nie kolor szlaku, a kolor samego znaku drogowego, oznaczający szlak rowerowy. Patrząc w ten sposób należałoby uznać, że według kodeksu drogowego wszystkie szlaki rowerowe w Polsce są koloru pomarańczowego. Jednak bardziej zadziwił mnie sam fakt stworzenia w 2019 roku opisywanego tutaj Szlaku Kanału Elbląskiego. Przecież od dawna istnieje - uwaga! - Szlak Kanału Elbląskiego z Iławy do Rubna koło Elbląga, który w terenie oznaczony jest klasycznymi turystycznymi znakami rowerowymi z zielonym oznaczeniem. Krótko mówiąc - mamy teraz dwa szlaki rowerowe o tej samej nazwie, jednak niepoprowadzone po tej samej trasie. Na zapytanie o "Szlak Kanału Elbląskiego" nawet Traseo pokazuje dwa różne szlaki. Halo, halo, czy naszym tandemem kieruje jakiś pilot? :-)

Kanał Elbląski - pochylnia Jelenie
Kanał Elbląski - pochylnia Jelenie

Tak więc, mimo że "pomarańczowe" oznakowanie trasy Szlaku Kanału Elbląskiego nie budzi wątpliwości, wybierając się na Szlak Kanału Elbląskiego lepiej posiadać w telefonie plik GPX z przebiegiem trasy. Może się zdarzyć, że podczas Waszej wycieczki staniecie pod tablicą z poniższego zdjęcia i zaczniecie się zastanawiać, skąd wziął się drogowskaz pokazujący odległość prawie 5 kilometrów do pokonania do Szlaku Kanału Elbląskiego, skoro cały czas wydawało Wam się, że nim jedziecie, co przecież potwierdza pomarańczowy znak niżej... 8-) Przyznam, że nie wiem, z czego wynika ten okropny bałagan. Mogę tylko podejrzewać spór kompetencyjny pomiędzy lokalnymi instytucjami, które właśnie teraz dyskutują, czyj szlak jest ważniejszy i kto ma komu ustąpić. Niestety, cierpi na tym zdezorientowany turysta, a zaraz po nim cały region przez takie odrobinę złośliwe komentarze jak ten. Drodzy zachodniomazurscy organizatorzy turystyki - proszę ogarnąć ten ewidentny bałagan.

Oznakowanie Szlaku Kanału Elbląskiego
Oznakowanie Szlaku Kanału Elbląskiego

Branicki - pociąg do Green Velo

Wybór połączenia powrotnego był prosty - tuż przed godziną 20 z Elbląga do Gdańska jedzie... TLK Branicki z tym samym wygodnym wagonem rowerowym. Mogę zgadywać, że obecność tego niezwykłego wagonu związana jest z równie niezwykłą trasą Branickiego - z Trójmiasta przez Elbląg, Olsztyn, Białystok i Hajnówkę do Warszawy i Krakowa, która pozwala wygodnie dotrzeć na północno-wschodnie odcinki Green Velo ze znacznego obszaru Polski. To nawet wygląda jak "pociąg do Green Velo". I świetnie! Zgrzytem było jednak, że wagon, który został przerobiony ze starego wagonu pocztowego, miał zamknięte boczne, szerokie drzwi i załadunek rowerów musiał odbywać się przez wąskie drzwi na końcu pociągu. To nie problem, gdy zajmuje się tym trzech sprawnych facetów i każdy ma swoją funkcję. A gdy do takiego pociągu wsiada samotna rowerzystka z zestawem sakw?

Szlak Kanału Elbląskiego przejechany!
Szlak Kanału Elbląskiego przejechany!

Nie myli się tylko ten, kto nic nie robi

Mimo paru gorzkich słów na temat organizacji szlaku mocno zachęcam do wybrania się na rowery nad Kanał Elbląski. Z dobrym towarzystwem, w pięknej scenerii, prowadzeni przez serię oryginalnych obiektów, które po prostu trzeba zobaczyć, na pewno spędzicie na Mazurach Zachodnich ciekawy, aktywny weekend. Tylko nie pomylcie szlaku, na który przyjechaliście... ;-)

 

Pytania i komentarze

Dodaj Twój komentarz