Nad jeziorem Röblinsee

You are here

Północna Brandenburgia. Rowerowe Niemcy

Na skróty:   mapa / zdjęcia (289) / komentarze (16) / blisko (4) / polecane (4)

Kiedy podczas zeszłorocznej majówki na rowerach w Niemczech zasmakowaliśmy jazdy po wyśmienitych szlakach rowerowych naszych sąsiadów, wiedzieliśmy, że to nieostatnia nasza tam wizyta. Kolejnym celem stała się więc Brandenburgia, gdzie podczas długiego majowego weekendu podróżowaliśmy po wielkich leśnych obszarach na północy tego graniczącego z Polską kraju związkowego Niemiec. Większość trasy spędziliśmy na długodystansowym szlaku rowerowym Tour Brandenburg.

Nasi Partnerzy

Śpiwory i kurtki puchowe
Sakwy i akcesoria rowerowe
Ubezpieczenia turystyczne
Trasa: Bernau - Groß Schönebeck - Joachimsthal - Templin - Lychen - Rheinsberg - Wittstock - Perleberg - Wittenberga
Pobierz plik gpx: www.znajkraj.pl-brandenburgia-2016.gpx (131.58 KB).
Łodzie nad jeziorem Röblinsee
Łodzie nad jeziorem Röblinsee

Inaczej niż w Dolnej Saksonii

Północna Brandenburgia okazała się zupełnie inna od Dolnej Saksonii, po której jeździliśmy rok temu. Program podróży przez Dolną Saksonię był wypełniony dziesiątkami miejsc do odwiedzenia, przeglądem bogatego dorobku, historii i kultury tamtych stron. Było zajmująco i bardzo intensywnie. Wtedy wiele z doskonałych dróg rowerowych nad Wezerą i dookoła gór Harzu prowadziło po szutrowych i polnych drogach rowerowych, co podobało nam się szczególnie, gdyż mogliśmy cieszyć się jeszcze większym kontaktem z naturą.

Rowerami po Niemczech: Brandenburgia
Droga rowerowa nad jeziorem Werbellinsee

A tymczasem w Brandenburgii... Było cicho i spokojnie. Nie mogło być inaczej, skoro gęstość zaludnienia tutejszych powiatów jest aż kilkukrotnie mniejsza od powiatów Dolnej Saksonii. Gdyby nie rowerowy sposób naszego podróżowania, powiedziałbym nawet, że tym razem podróżowaliśmy przez Niemcy... leniwie. Może nawet i 80 procent naszej trasy biegło po lasach, pojezierzach, wśród soczystej zieleni odżywającej po zimie przyrody. A przecinaliśmy jeden z największych obszarów leśnych Niemiec, na który składały się odwiedzone przez nas (w tej kolejności) Park Krajobrazowy Barnim, Rezerwat Biosfery UNESCO Schorfheide-Chorin, Park Krajobrazowy Jeziora Marchii Wkrzańskiej (Uckermärkische Seen) i Park Krajobrazowy Stechlin-Ruppiner Land.

Przed smażalnią nad Werbellinsee
Nad jeziorem Werbellinsee

W Rezerwacie Biosfery UNESCO Schorfheide-Chorin

Z tej czwórki to rezerwat Schorfheide-Chorin udało nam się poznać najlepiej. Bo nie tylko mieliśmy okazję jeździć po tutejszych szlakach rowerowych, ale z ust mieszkańców i osób zaangażowanych w tutejsze przedsięwzięcia słuchaliśmy o niegdyś tworzonej tu wielkiej historii i o spokojnie płynących czasach współczesnych. Tereny te są doskonale znane tysiącom Polaków jadących do Berlina - to te kilkadziesiąt kilometrów lasu, które przecina prowadząca ze Szczecina niemiecka autostrada A11. Zapewne niewielu z nas, będąc już myślami w stolicy Niemiec, zaprząta sobie głowę tym miejscem. Błąd!

Salon na ostatnim piętrze dawnej wieży wodnej
Salon domu w dawnej wieży ciśnień w Joachimsthal

Biorama Projekt - panorama różnorodności

Między innymi wspomnianę autostradę można dostrzec z platformy widokowej usytuowanej na szczycie dawnej wieży ciśnień w miejscowości Joachimsthal. Kiedyś dostarczająca wodę do pobliskich domów, dzisiaj charakterystyczna wieża jest nowoczesnym domem angielsko-szkockiego małżeństwa. Po wieloletnich poszukiwaniach na całym świecie, od Wysp Brytyjskich po Australię, Sarah Philips i Richard Hurding osiedli na dłużej właśnie tutaj. Wspinając się schodami na szczyt wieży można zajrzeć małżeństwu do kuchni, lub pozazdrościć 360-stopniowego widoku z salonu, usytuowanego na ostatniej kondygnacji oryginalnego domu.

Biorama Projekt w Joachimsthal
Biorama Projekt w Joachimsthal

Zamiarem pary przedsiębiorców i wizjonerów nie było wyłącznie znalezienie domu dla siebie, ale także stworzenie miejsca, które wpasowałoby się klimat regionu i podkreśliło zróżnicowanie biologiczne tego obszaru Niemiec. Stąd Biorama Projekt - "panorama różnorodności", na który, oprócz platformy widokowej, składa się jeszcze oryginalna galeria sztuki. W sąsiednim budynku, niegdyś funkcjonującym jako dom wczasowy, usunięto stropy, zamurowano większość otworów okiennych i powstało miejsce ekologicznych działań artystycznych i kulturalnych, odwiedzane także przez twórców z Polski. Na artystyczne, a jednocześnie mające przybliżać obiekt ku naturze, przeznaczenie miejsca wskazuje nawet jedna z elewacji "Willi", pokryta drobną, imitującą zwierciadło mozaiką, w której odbijają się okoliczne drzewa.

Rysie w Wildparku Schorfheide
Wybieg dla rysi w Parku Dzikich Zwierząt w Groß Schönebeck

W parku dzikich zwierząt w Schorfheide

Niedaleko Joachimsthal mieści się także inne, wyjątkowe miejsce - to Wildpark Schorfheide - park dzikich zwierząt. Nie przepadamy za ogrodami zoologicznymi, bo rzadko kiedy zwierzętom w nich mieszkającym tworzy się godne warunki pobytu. O ile w ogóle można "godną" nazwać jakąkolwiek zamkniętą przestrzeń. Jednak zwierzęta w Schorfheide - kilka mieszkających tu gatunków rzadkich krów i świń, rzadkie gatunki owiec, konie Przewalskiego, ale też dzikie żubry, wilki, dziki, czy rysie - mają do dyspozycji naprawdę spore połacie naturalnego lasu. Rysie zrobiły na nas największe wrażenie. Ponieważ mieliśmy okazję zwiedzać Wildpark Schorfheide z opiekunem zwierząt, z głębi leśnego wybiegu przybiegło do nas aż pięć z nich. Zaraz przypomniałem sobie nasze biegówki na Mazurach, gdy podejrzewałem, że pod naszym autem skrył się ryś. Po wizycie w Brandenburgii wciąż nie mogę wykluczyć że tak rzeczywiście było. A z Schorfheide zapamiętamy jeszcze prawdziwy żal w beczeniu owiec, gdy oddalaliśmy się od wybiegu wraz z ich opiekunem. Taka owcza miłość.

Polowania i władza. Wystawa w Groß Schönebeck
Wystawa w muzeum w Groß Schönebeck

Polowania i władza

Na tych z Was, którzy podróżują po świecie w poszukiwaniu śladów historii, czeka na pewno zameczek myśliwski w Groß Schönebeck. Zorganizowana przez tutejsze muzeum wystawa zatytułowana "Polowania i władza" prezentuje Schorfheide jako region, w którym przy okazji, a może pod przykrywką, polowań podejmowano wiele kluczowych decyzji dla tej części Europy. Od czasów Fryderyka Wilhelma I po komunistycznych dygnitarzy - cztery wieki polowań na dzikie zwierzęta z politycznym kontekstem w tle.

Ekspozycja w muzeum w Groß Schönebeck
Wystawa "Władza i polowania" w Groß Schönebeck

Carinhall - rezydencja Hermanna Göringa

W lasach Schorfheide leży jeszcze jedno niezwykłe miejsce. To ruiny Carinhall, luksusowego kompleksu mieszkalnego, w którym przez kilkanaście lat urzędował Marszałek Rzeszy Hermann Göring. O miejscu tym, o sposobie urządzenia i wyposażeniu, krążyło wiele domysłów. Wiadomo było na pewno, że w kompleksie znajduje się mauzoleum przedwcześnie zmarłej pierwszej żony Göringa, ale także wielka makieta kolejowa, basen, czy jedna z pierwszych zmywarek do naczyń w Niemczech. Poziom luksusu w Carinhall przy jednoczesnym przywiązaniu Göringa były tak wielkie, że w obliczu nadchodzącej kapitulacji, Göring podjął decyzję o wysadzeniu miejsca w powietrze. By nikt inny nie mógł z niego korzystać. Dziś Carinhall to tylko dwie kolumny przy brawie wjazdowej. Gdzie podziały się tysiące dzieł sztuki - obrazów, rzeźb, biżuterii?

Rzeźba pod pomnikiem w Ravensbrück
Rzeźba przez obozem koncentracyjnym w Ravensbrück

Smutna pamiątka po II wojnie światowej

Odwiedzając północną Brandenburgię trudno nie odwiedzić jeszcze jednej smutnej pamiątki po wydarzeniach z czasów III Rzeszy - obozu koncentracyjnego dla kobiet Ravensbrück. Poza oczywistymi, naturalnie nasuwającymi się wrażeniami z przerażających miejsc jak to, pod skórą przywieźliśmy jeszcze strach, jak blisko wydajemy się być powtórki z tamtych czasów. Coraz więcej ksenofobii i rosnąca fala nacjonalizmu w wielu narodach, w tym w Polsce - historia wydaje się zataczać koło. Już dzisiaj w komentarzach pod artykułami prasowymi na dzielące nas tematy budujemy wirtualne obozy, odbieramy sobie prawo do wiary innej niż katolicka, rezygnujemy ze wsparcia i współczucia dla innych od siebie i pokrzywdzonych przez życie. Chyba tylko kwestią czasu jest, kiedy zaczniemy przenosić tę rosnącą wzajemną nienawiść do realnej rzeczywistości.

Nad Hawelą w Fürstenberg
W porcie nad Hawelą w Fürstenberg

Przytulne noclegi w Brandenburgii

Ravensbrück leży tuż koło miasta Fürstenberg nad Hawelą. Stąd będziemy wspominali świetną pizzę we włoskiej restauracji i fajny, klimatyczny nocleg w drewnianym, choć wcale nie najnowszym pensjonacie nad Hawelą. Jak w wielu innych miejsach, oferujących nocleg rowerzystom w ramach ogólnoniemieckiej sieci Bett+Bike, tutaj do dyspozycji gości jest zamykane miejsce na rowery. W naszym pakiecie było jeszcze zachodzące Słońce, stare deski przystani, przy niej zabytkowa łódź, plastikowe stoliki przykryte ceratą stojace nad samą wodą, butelka wina...

Pod Zielonym Drzewem w Ringenwalde
Z Moniką i Łukaszem przed pensjonatem w Ringenwalde

Ale nie tylko to miejsce noclegowe będziemy pamiętać. Miło wspominamy też mały, rodzinny pensjonat, szczycący się członkostwem niemieckiej sieci Slow Food Deutschland, gdzieś niedaleko trasy Tour Brandenburg za Joachimsthal. Tu spotkaliśmy dwoje Polaków spod Poznania, Monikę i Łukasza, którzy również odpoczywali tutaj na rowerach (pozdrawiamy!). A na ostatnią noc w Niemczech trafiliśmy do historycznego hotelu w Perlebergu. Wśród stylowych mebli, na trzeszczącej podłodze, pod bacznym spojrzeniem historycznych postaci łypiących na nas ze ścian, spędziliśmy zupełnie inny wieczór niż zwykle to wygląda podczas naszych rowerowych wypraw.

Wiosna na rowerowych trasach Niemiec
Na trasie Tour Brandenburg

Ponad 7,000 kilometrów dróg rowerowych

Może teraz coś o rowerach, w końcu? :-) Warunki do uprawiania turystyki rowerowej po tych terenach są rewelacyjne. W artykule dla Rowertouru porównałem tutejsze lasy do Borów Tucholskich, z tą różnicą, że w Niemczech spotkaliśmy zdecydowanie więcej lasów bukowych i mieszanych. Ach, gdyby tak przez Bory Tucholskie prowadziło kilka setek kilometrów szlaków rowerowych, nie tylko niewiele ponad 150 kilometrów świetnej Kaszubskiej Marszruty... I zupełnie odwrotnie niż w Dolnej Saksonii wspominanej na początku, tu prawie wszystkie szlaki rowerowe mają nawierzchnię asfaltową. I tak jak czasem asfaltowa trasa w środku lasu może wydawać się zbędna, tak z drugiej strony trudno nie dostrzec oferowanej wygody i łatwości podróżowania. A łączna długość dróg rowerowych w Brandenburgii przekracza 7,000 kilometrów!

Drogowskazy niemieckich szlaków długodystansowych
Drogowskazy niemieckich szlaków długodystansowych

Tour Brandenburg - rowerem dookoła landu

Podczas naszego tegorocznego pobytu w Niemczech korzystaliśmy z dwóch długodystansowych szlaków rowerowych. Pierwsze kilometry z podberlińskiego Bernau pokonaliśmy podążając za znakami trasy Berlin-Uznam, prowadzącej z niemieckiej stolicy prosto nad Bałtyk. Jazda w większości po płaskich terenach, czasem łagodnie pofalowanych działaniami lodowca, z ciekawego niemieckiego ośrodka nad Bałtyk, to kolejna fajna propozycja, jaką dorzucamy do naszej prywatnej listy szlaków do przejechania. A w Joachimsthal, zaraz po wizycie na wieży ciśnień Biorama, wjechaliśmy na kolejny znany długodystansowy szlak rowerowy Niemiec - Tour Brandenburg. Ten ponad 1,100-kilometrowy szlak wiedzie dookoła całego landu Brandenburgii. Przez trzy kolejne dni czerwony orzeł askański na drogowskazach zaprowadził nas aż nad Łabę, do Wittenbergi, skąd wracaliśmy do Berlina na pociąg do Gdańska.

Ola przed wjazdem w historyczne centrum Wittstock
Przed wjazdem do historycznego centrum Wittstock

Historyczne Centra Miast

Wracając do historii regionu, a zostając jeszcze przy szlakach rowerowych Niemiec, warto wspomnieć o szlaku o nazwie Historyczne Centra Miast. Szlak ten częściowo pokrywał się z przebiegiem Tour Brandenburg i prowadził nas między innymi przez Templin, czy Wittstock, które szczycą się właśnie zachowanym oryginalnym układem urbanistycznym, a nawet kompletnymi murami miejskimi, czy efektownymi, strzelistymi bramami wciaż strzegącymi wjazdu do historycznego obszaru miasta. "Nasz" fragment to zaledwie część szlaku, który prowadzi z północy aż na południe Brandenburgii.

Zamek Rheinsberg w Brandenburgii
Zamek Rheinsberg

Rheinsberg - inspiracja dla pałacu Sanssouci

"Historycznym" szlakiem dojechaliśmy do prawdziwej perełki na naszej trasie - do pałacu, czy może zamku, Rheinsberg. Zawdzięczający swoją świetność i obecną formę królowi Prus Fryderykowi II Wielkiemu obiekt wznosi się nad jeziorem Grienericksee w niewielkim, klimatycznym miasteczku. Mało kto wie odwiedzając słynny pałac Sanssouci w Poczdamie, że powstał on na bazie doświadczeń pruskiego króla właśnie z Rheinsbergu. Że ów oświecony król, który jako jeden z niewielu władców europejskich pozostawił po sobie własny dorobek kulturalny i intelektualny, z żalem opuszczał zamek w Rheinsbergu na rzecz pałacu w Poczdamie. Dziś w zamku znajduje się muzeum wspominające królewskie czasy, a wokół niego, dookoła jeziora, rozpościera się efektowny park.

Wnętrze fabryki lodów organicznych w Templinie
Wnętrze fabryki lodów w Templinie

Organiczne lody z cadillakiem nad głową

Z faktu, że wspominam historyczne miejsca na trasie, nie powinniście wyciągać wniosków, że nic innego w Brandenburgii się nie dzieje. Bo oto w Templinie, zaraz za wspomnianym zachowanym obszarem centrum, możecie zajrzeć do całkiem odjechanej lodziarni. To Cadillac, miejsce, gdzie produkuje się organiczne lody z miejscowych produktów. Może mało ekologiczny wystrój i efektowne kształty wiszącego pod sufitem auta nie do końca współgrają z ekologicznymi ideałami, jednak smak lodów pozwala zapomnieć o drobiazgach...

Asfaltowy trakt obok brukowanej drogi leśnej
Asfaltowy trakt rowerowy poprowadzony obok brukowanej drogi

Z ciekawością obserwowaliśmy niemieckie rowerowe rozwiązania na szlakach. Jeszcze gdzieś niedaleko Bernau szlak rowerowy wskoczył na wąski, leśny asfalt tylko dla rowerów. Nie byłoby w tym aż tak zaskakującego, gdyby nie fakt, że obok, oddzielony tylko drewnianymi słupkami, prowadził stary, leśny bruk. Czy ktoś z Was, drodzy polscy rowerowi turyści, widział specjalnie dodaną dla rowerzystów leśną nitkę asfaltu, równoległą do zabytkowej leśnej drogi?

Droga tylko dla rowerów w Niemczech
Droga tylko dla rowerów w Brandenburgii

Duża część naszego rowerowego przebiegu po drogach rowerowych Brandenburgii odbywała się po asfaltowych traktach o szerokości jednego auta. Przeważnie droga taka była wyłączona z normalnego ruchu samochodowego oznakowaniem "drogi tylko dla rowerów", dopuszczając wyłącznie ruch mieszkańców osady, do której prowadziła, a czasem także rolników dojeżdżających do okolicznych pól. Takiego rozwiązania dającego rowerzystom więcej swobody w Polsce wciąż brakuje.

Droga rowerowa nad kanałem Finow
Droga rowerowa nad kanałem Finow

Najstarsze sztuczne drogi wodne Europy

Zachwycały nas drogi rowerowe, ale też mieliśmy rzadką okazję spojrzeć na wyjątkowe drogi wodne. Kilka kilometrów przejechaliśmy wzdłuż słynnego kanału Finow. Słynnego, bo będącego jedną z najstarszych sztucznych dróg wodnych Europy. Już na początku siedemnastego wieku połączył Hawelę z Odrą, dając tym samym możliwość szybszego transportu towarów do portu w Szczecinie. Dziś kanał Finow wciąż jest dostępny dla turystyki wodnej, wraz z kompletem 12 działających śluz. Jednak w transporcie towarowym zastąpił go już ponad 100 lat temu kanał Odra-Hawela, o którym powinniście pamiętać chociażby z lekcji geografii w szkołach. Z wręcz gigantyczną podnośnią dla statków w Niederfinow, odwiedzaną przez kilkaset tysiący turystów każdego roku.

Rowerowe drogowskazy w Niemczech
Drogowskazy punktowego systemów znakowania szlaków rowerowych

Blogerzy podróżniczy piszą o Niemczech

Brandenburgia już teraz jest miejscem, dokąd trafiają turyści z Polski, najczęściej za miejsce docelowe wybierając Poczdam. Są wśród nich nasi znajomi blogerzy podróżniczy. Agnieszka podbiła polski Internet w zeszłym roku tekstem o atrakcjach Poczdamu. Na wycieczkę po popularnym Poczdamie zabierze Was też Ewa. A już wkrótce wrażeniami z podróży drogą rowerową Odra-Nysa podzieli się Karol.

Tablice informacyjne po polsku w Schorfheide
Tablice informacyjne po polsku w Schorfheide

Brandenburgia czeka na Polaków

Apetyt na turystów z Polski podkreśla coraz więcej przewodników, publikacji i stron internetowych po polsku. Najciekawsza wydała nam się publikacja Ministerstwa Środowiska, Zdrowia i Ochrony Konsumentów Brandenburgii "Ochota na naTOURę". Kierowana do turystów z Polski, na pewno także do Polaków mieszkających na terenie Niemiec, 110-stronicowa publikacja prezentuje wszystkie wielkopowierzchniowe obszary chronione, będąc świetną pomocą w planowaniu trasy po Brandeburgii. Po polsku prezentuje się także powiat Barnim w Internecie, a od zaangażowanego pracownika działu promocji otrzymaliśmy na domowy adres paczkę przewodników, w tym takie po polsku. Wspominany Wildpark Schorfheide każdą tablicę na swoim terenie i stronę internetową przygotował z myślą o gościach zza Odry. Nawet stowarzyszenie kanału Finow po polsku opowiada o jego historii i zachęca do odwiedzin. I w końcu coś, od czego możecie zacząć Waszą podróż - strona Odkryj Brandenburgię na Facebooku z ciekawostkami i informacjami o aktualnych wydarzeniach.

Zmienna pogoda w Brandenburgii
Chłodne popołudnie w kurtkach puchowych Yeti

Zupełnie inna od południowej, północna część Brandenburgii okazała się świetną okolicą na rowerową wędrówkę. Jeśli szukacie spokoju, ciszy, nieograniczonego kontaktu z naturą, zachęcamy do odwiedzenia parków krajobrazowych naszych zachodnich sąsiadów z Brandenburgii. Gwarantujemy, że znajdziecie tu świetne szlaki rowerowe, przebiegające przez naturalne, leśne krajobrazy, a jazdę urozmaicą wizyty w historycznych miasteczkach. I choć na rowerowych turystów z Polski patrzy tu się wciaż z zaciekawieniem, to w naszym przypadku zawsze temu spojrzeniu towarzyszyła życzliwość. Kto wie, może wrócimy tu wkrótce? :-)

Wejście dla rowerzystów w pociągu Kolei Wschodnioniemieckiej ODEG
Oznaczenia rowerowe pociągu Kolei Wschodnioniemieckiej ODEG

Najwygodniejszy dojazd pociągiem

Jadąc na rowery do Niemiec w tym roku ponownie wybraliśmy pociąg jako środek transportu. Świetne połączenia kolejowe do Berlina z Gdańska, a także z Warszawy, Poznania, czy nowo otwierane z innych miast zachodniej Polski, umożliwiają szybkie, bezpieczne i wygodne teleportowanie się z Polski na europejską wyprawę rowerową. A Niemcy jak zawsze, zachwycają prorowerowymi rozwiązaniami w transporcie publicznym. Czy widzieliście kiedyś takie oznaczenie przedziału rowerowego, jak na zdjęciu piętrusa Kolei Wschodnioniemieckiej ODEG? Podczas gdy w Polsce nowy rząd walczy z "dyktaturą cyklistów" i przeszkadzają mu biegacze na ulicach, w świadomej prawdziwych problemów Europie robi sie wszystko, by wspierać rowerzystów i wszystkie formy aktywnego wypoczynku.

W historycznym hotelu w Perlebergu
Pokój w historycznym hotelu w Perlebergu

Noclegi w rodzinnych pensjonatach i hotelach

Podczas naszej krótkiej rowerowej wyprawy spaliśmy w niewielkich, rodzinnych pensjonatach i niewielkich hotelach. Większość z nich znaleźć możecie na stronach Booking.com, w tym atrakcyjną ofertę z historycznego hotelu powyżej w Perlebergu. Bardzo popularne zarówno w Brandenburgii, jak i w całych Niemczech, jest wynajmowanie pokojów, mieszkań i całych domów za pomocą serwisu Airbnb. Rejestrując się z naszego polecenia Wasz pierwszy nocleg będzie tańszy o 85 złotych.

Szymon Nitka

Miejsca w pobliżu inne niedaleko

Nowy Ratusz w Hanowerze
Dolna Saksonia, Harz, Pogórze Wezerskie
Celem naszej tegorocznej czerwcowej podróży na rowerach była położona na północy Niemiec Dolna Saksonia. To drugi co do wielkości i najbardziej zróżnicowany niemiecki... [»]
Gudhjem w tle
Bornholm
Ponad 100-kilometrowy rejs statkiem Żeglugi Gdańskiej przenosi polskiego turystę w inną kulturę. Na Bornholmie trudno o wiele znanych nam spraw: trudno o niezadbane... [»]
Plaża w Ustce
Wybrzeże Słowińskie
Środkowa część polskiego wybrzeża Bałtyku to trasa jak znalazł na weekendowy wypad rowerowy z Trójmiasta. Dłuższa chwila w pociągu do Koszalina, krótsza w drodze... [»]
Sina Droga
Góry Izerskie, Sudety
W Chatce Górzystów, czy w Schronisku Orle? Jakie ciasto - biszkoptowe, czy jednak klasyczne? Popić piwem polskim, czy czeskim? Naleśniki z jagodami podawane w Górach... [»]

Rowerem po Polsce wycieczki rowerowe

Wyżyna Kielecka, Kotlina Sandomierska
To była trzecia część naszych rowerowych wakacji w Polsce. Na świętokrzyski odcinek szlaku Green Velo trafiliśmy po kilku dniach jazdy po rowerowych trasach Jury... [»]
Rowerem wokół jeziora Wigry
Suwalszczyzna
Gdy pięknie kolorowym zachodem Słońca nad jeziorem Wigry kończył się ostatni listopadowy weekend, docierałem właśnie do półmetka rowerowej wycieczki po pięknej... [»]
Szlak rowerowy przez rezerwat Łężczok
Wyżyna Śląska, Kotlina Raciborska
Każdy turysta wie, gdzie leżą znane śląskie miasta jak Rybnik, czy Racibórz. Lecz gdy wspominałem o planach wyjazdu do Subregionu Zachodniego, znajomi wyobrażali sobie... [»]
Na rowerach po zimowym Helu
Mierzeja Helska, Kaszuby
Hel odwiedzaliśmy wielokrotnie - na rowerach latem, zimą na nartach biegowych. Tym razem poszliśmy w ślady przewrotnej zimy, zrezygnowaliśmy z leniwego spaceru po... [»]

Rowerem po Europie wyprawy rowerowe

Przez łubinowe pola w stronę Skaftafell
Austurland, Suðurland
Nasza rowerowa wyprawa na Islandię zaskoczyła nas równie mocno, jak wszystkich zaskoczyły linie lotnicze Wizz Air, uruchamiając połączenie z Gdańska do Keflaviku.... [»]
Weselny orszak spod domu pana młodego
Maramuresz, Bukowina, Karpaty
W tym roku miało nie być wymuskanych atrakcji, dopracowanej w każdym szczególe oferty turystycznej i wystrzyżonych trawników. Na wakacyjny, rowerowy wyjazd szukaliśmy... [»]
Trogir, widok z twierdzy. Fot. Dennis Jarvis
Dalmacja
"Kto tam jedzie na rower?!" - takimi słowami skwitował nasze plany Piotr Baska, podróżnik, który na rowerze zjechał pół świata. My! :-) My jedziemy! Na pewno trochę na... [»]
Jezioro Bohinjskie. Fot. Ufoncz
Alpy Julijskie
Słowenia pojawiła się na naszym podróżniczym horyzoncie już dwa lata temu, kiedy wyprawę przez Alpy Wschodnie początkowo planowaliśmy zakończyć właśnie jazdą dookoła... [»]

Na biegówkach turystyka narciarska

Widok na dolinę Kleinwalsertal w Austrii
Vorarlberg, Alpy Wschodnie
Do doliny Kleinwalsertal w Austrii przyjechaliśmy zakończyć nasze zimowe wakacje na biegówkach. Po popularnym narciarskim eldorado w Ramsau am Dachstein w Styrii i po... [»]
Biała kraina Alpe di Siusi
Dolomity
Na wyjazd na biegówki w Dolomity czekaliśmy kilka lat, od rowerowej wyprawy po Alpach w 2012 roku. Krótki przejazd przez Alpe di Siusi wystarczył wtedy, by nasza... [»]
Widok z trasy biegowej Ramsau na stację gondoli
Alpy Wschodnie, Schladming-Dachstein
Są miejsca w Europie, gdzie prawie wszystko kręci się wokół biegówek. Tam satysfakcja narciarzy biegowych decyduje o sile i rozpoznawalności turystycznej marki, a stoki... [»]
Sceneria szlaku narciarskiego w Kuusamo
Północna Ostrobotnia
Co zrobić, gdy narty niecierpliwie wiercą się w pokrowcu, a za oknem zimą wiosna? Szukać śniegu. Na przykład w Finlandii - testując niedawno otwarte połączenie do... [»]

Ciekawe miejsca dobre propozycje

Zobacz także zainteresują Ciebie

Komentarze pytania i odpowiedzi

Włodek 27 maja 2016 r.

Cześć. Czy możesz napisać coś o noclegach, jak można planować wyjazd z rodziną? Szukamy takiego miejsca gdzie można rodzinnie pojexdzić. Bezpiecznie. Ze zdjęć taki klimat można wypatrzeć. Dzięki.

szy 27 maja 2016 r.

Hej. Nie wiem dokładnie jak jeździcie na rowerach - szukacie jednej bazy, czy podróżujecie z miejsca na miejsce? Na jak długo?

Dobrze chyba zacząć od wybrania trasy, w tym przypadku Tour Brandenburg wydaje się dobrym pomysłem. Wschodni fragment trasy wiedzie już wzdłuż polskiej granicy.

Transport - bez problemu i większych kosztów można dotrzeć polskimi kolejami w pobliże naszej granicy, lub pociągami międzynarodowymi gdzieś dalej. Lub samochodem - gdziekolwiek zechcecie.

Noclegi - na rowery najlepszym startem będzie strona bettundbike.de z bazą rowerowych noclegów. Jest kilka poziomów cenowych, mozna coś dopasować do własnych potrzeb. Ale na pewno warto rezerwować miejsce z wyprzedzeniem.

Wyżywienie - bary, restauracje - jak zawsze. Bez wątpienia w niemieckich restauracjach jest zdecydowanie drożej niż w polskich. Jednak podróżując rodzinnie mozna przecież myśleć o gotowaniu obiadokolacji samemu, na noclegu, obniżając koszty. Lub w trasie, dysponując sprzętem.

To bardzo ogólna odpowiedź. Musiałbym znać więcej szczegółów na temat Waszych planów, by móc precyzyjniej odpowiedzieć :)

Pozdrawiam :)

Kolega z klasy 29 maja 2016 r.

Szymon, jak zwykle inspirująco. Jedziemy dzięki waszej niezrobionej trasie na Rugię w sierpniu. Niemcy widać wciąż mocno w cenie. Powinieneś zostać twarzą reklamową Niemiec w Polsce ;-). Do zobaczenia na trasie! K.

Sebastian 1 czerwca 2016 r.

Świetnie napisana relacja i kapitalne zdjęcia! Czytając Was nabrałem ochoty na taką wyprawę, zwłaszcza, że mam niedaleko. Czy noclegi rezerwowaliście z wyprzedzeniem? Jak planowaliście etapy podróży? Czy racjonalne byłoby wyjechanie w trasę, powiedzmy we Frankfurcie i szukanie noclegu na bieżąco na trasie Tour'u? Pozdrawiam i dziękuję za reportaż!:)

szy 9 czerwca 2016 r.

@Sebastian, hej, przepraszam za opóźnienie w odpowiedzi, na chwilę wyskoczyłem w Dolomity ;)

Tak, mieliśmy większość noclegów porezerwowanych, wiedząc, że przed nami w miarę dobra pogoda i nie powinno być problemów na trasie. Ale myślę, że jadąc na żywioł dałbyś radę. Z zastrzeżeniami:

- że może trudno by było w okresy szczytów urlopowych,

- że może w weekendy byłoby mniej miejsc,

- no i w końcu, że w miejscach jak Spreewald, czy gdzieś nad Łabą, na pewno te bardziej popularne miejscówki (tańsze) trzeba rezerwować wcześniej.

Ale gdybyś miał na przykład namiot na wszelki wypadek, to wtedy zupełny luz, zawsze masz coś na wypadek kompletnych niepowodzeń :)

Jeszcze też pytanie o Twój niemiecki. Bo jeśli jesteś w stanie dogadać się przez telefon i szybko wybadać, czy np. dane miejsce z katalogu Bett+Bike jest dostepne, to super, na pewno zyskujesz wiele na czasie.

Pozdrowienia! :)

Michał W. 11 czerwca 2016 r.

Mieszkam na Sląsku, właśnie napisałem parę słów o okolicach Rybnika pod inną relacją. Dodam jeszcze, że pracuję często także w Niemczech i zawsze im zazdroszczę widoków rowerzystów z sakwami na tych ich szlakach. Teraz cztam jak to wygląda i nie powiem - zachęcasz do wyjazdu! Zaczniemy kompletować sprzęt, sakwy bo nie wszyscy mamy. I kto wie czy waszymi śladami nie pojedziemy w przyszłości.
Pozdrawiamy rowerowo!
Michał z Rodziną

Mariusz 13 czerwca 2016 r.

Witam, Brandenburgia to faktycznie doskonałe miejsce do odwiedzenia i wycieczek rowerowych.

Już w Bernau (mieście partnerskim lubuskiej Skwierzyny) można otrzymać polskie przewodniki po najbliższej okolicy a nieodzowną pomocą służy p. Jutta Blank z miejscowego punktu informacji turystycznej. Specjalistką od promocji miasta jest również polka, ale nie pamiętam nazwiska. 

Bernau dorocznie zaprasza na Święto Husytów, ogromny trzydniowy festyn na początku czerwca przypominający związek miasta z średniowiecznym ruchem czeskich Husytów. Zaowocowało to parterstwem Bernau z czeskim Taborem - bastionem husytów, dziś znanym z przepięknego zamku. Polecam Bernau! Kolejnym punktem wartym odwiedzenia jest Chorin z swoim średniowiecznym klasztorem oraz Neuzelle, już na południu landu, w którym znajduje się przepiękny klasztor z niesamowitym i oryginalnym piwem z ziemniaków wg receptury z czasów Fryderka II. 

Na terenie Brandenburgii znajduje się ponadto wieś Lebus od której nazwę wzięło Województwo Lubuskie, warte odwiedzenia jest również Bad Muskau (ale to na południu Brandenburgii) z transgranicznym parkiem krajobrazowym wpisanym na listę UNESCO, w którym odbywają się konwenty polskich marszałkowów województw :) Dosłownie kilka kilometrów od Bad Muskau już po polskiej stronie warto odwiedzić unikatowy Geopark z niesamowitymi kolorowymi jeziorkami - można zwiedzać rowerowo :)

Pogranicze polsko-niemieckie to fantastyczna sprawa - zapraszamy w Lubuskie i do Brandenburgii :)

Patrycja 14 czerwca 2016 r.

Cześć Szymon, świetna relacja, jak zawsze :) Mam pytanie: gdzie można kupić lub zamówić publikację, o której wspomniałeś "Ochota na naTOURę"? Szukałam w internecie, lecz bezskutecznie. Byłabym wdzięczna za wskazówkę. Pozdrawiam bardzo serdecznie, Patrycja
 
 

szy 16 czerwca 2016 r.

@Mariusz, piękne dzięki za wspaniały komentarz :). Bardzo żałuję, że z Bernau szybko ruszyliśmy w trasę. Przyjechaliśmy po południu, mieliśmy jeszcze plany na wieczór i... trochę nam umknęło. Myślę jednak, że całkiem realne plany mamy na wspomniany szlak Berlin-Uznam, więc nadrobimy, wcześniej czy później :)

Klasztor w Chorin, ale i pobliską efektowną podnośnię w Niederfinow, też wtedy chciałbym zobaczyć. Musi się udać :)

Dzięki za świetne wskazówki :), pozdrawiamy!

szy 16 czerwca 2016 r.

Otwórz w nowym oknie - prawym klawiszem :)

Agnieszka 20 czerwca 2016 r.

Wasz blog spadł mi z nieba :-) Niemieckie strony traktowałam latami po macoszemu. Z relacji na relację przekonuję się, że czas nadrobić zaległości i poznać bliżej naszych sąsiadów. Berlin to nie wszystko :-) Pozdrawiam serdecznie.

Patrycja 25 czerwca 2016 r.

Szymonie, slicznie dziekuje za wskazowke. Publikacje zamowilam, juz przyszla poczta, wraz z wieloma innymi ciekawymi folderami. Przyslano mi rowniez mape parkow narodowych calej Brandenburgii! Cudownie :) Pozdrawiam serdecznie i nie moge sie doczekac kolejnej Waszej wyprawy, przede wszystkim ciekawa jestem szlaku Berlin-Uznam :) 
 

Zielona Brygada 8 lipca 2016 r.

W Berlinie jest bardzo ciekawe zoo :)

Tam też są ogromne tereny dla zwierząt i bardzo mało (jeżeli nie w ogóle) klatek. Ja również nie przepadam za zoo, w którym zwierzęta są trzymane w ciasnych klatkach, ale coraz więcej ogrodów zoologicznych dostosowuje się do wymagań zwierząt. I nie zapominajmy, że takie ogrody często ratują zwierzęta z niewoli (np. z cyrku lub od przemytników), które by sobie w życiu na wolności nie poradziły :)

I jak oni przyczepili ten samochód do sufitu? :) Miałam wrażenie, że zdjęcie jest do góry nogami. Strasznie zazdroszczę atrakcji :)

MACIEJ KOZAK 18 lipca 2016 r.

absolutnie fantastyczny blog!

Myśmy właśnie wróciliśmy z córką (8lat) z przepięknej trasy rowerowej Odra-Nysa! Mieszkamy w Szczecinie, więc jej przebieg jest mi znany już od dawna. Dopiero w miniony tydzień nadszedł odpowiedni czas na jej realizację. Odcinek Mescherin i Schwedt mamy zrobiony już kilkunastrokrotnie, więc tym razem postanowiłem, że trasę zaczniemy od Kostrzyna nad Odrą i dalej w dół na południe do Liberca, a stamtąd pociągiem już do Szklarkiej Poręby, przez Wrocław, do Szczecina:) Plan był wykonalny.

Trasę podzieliłem na takie odcinki, abyśmy spali w polskich miastach: kolejno Słubice, Gubi, Łęknica, Zgorzelec, Liberec. Odcinki miały między 40 a 60 km, czyli dawka jak najbardziej odpowiednia na jednodniową jazdę z dzieckiem. Zdecydowanie podzielam pogląd o komforcie i bezpieczeństwie niemieckich tras rowerowych. Co więcej wzdłuż wałów nad Odrą wiódł nie jeden, a dwa pasy drogi tylko dla rowerów, jeden powyżej, a drugi poniżej. Ponadto, wiele miejsc na odpoczynek, urokliwych ogrodów, zakątków i miasteczek. Perfekcyjne oznakowanie trasy i precyzyjne podanie ilości kilometrów jest godna podziwu. Gościność i uczynność ludzi spotykanych na trasie, zdumiewała:) 

Szkoda tylko, że ilość zniszczonych za czasów wojny mostów, pomiędzy Polską a Niemcami, wciąż przewyższa tę, istniejących:( a trasę. 

Zdecydowanie polecam.

szy 3 października 2016 r.

Maćku, dziękuję za świetny komentarz :)

My drogę rowerową nad Odrą też bardzo chcemy przejechać, ale ciągle odkładamy na kolejne wiosny :). A potem się okazuje, że mamy jeszcze jeden pomysł i tak w kółko. A wiosna z powodu migracji ptaków, która w rezerwatach i parkach nad Odrą ma być wyjątkowo efektowna.

Z bezpieczeństwem na niemieckich drogach rowerowych nie sposób się nie zgodzić. To po prostu inny świat. Na razie w Polsce podobnie czułem się tylko na drodze rowerowej dookoła Tatr i na wciąż przeze mnie przywoływanej Kaszubskiej Marszrucie. Więcej nie mamy w Polsce długich, spójnych odcinków dróg o takim standardzie.

Dla przypomnienia - Tatry:
http://www.znajkraj.pl/rowerowa-wycieczka-dookola-tatr

I Kaszubska Marszruta:
http://www.znajkraj.pl/kaszubska-marszruta-bory-tucholskie-na-rowerze

Bardzo cieszy co piszesz o gościnności Niemców, bo często słyszę o fali złodziejstwa w terenach nadgranicznych, więc może nie jest jeszcze ta najgorzej z naszym wizerunkiem. Może własnie ratujemy go my, turyści?

Pozdrawiam, fajnych podróży! :)

Bogdan M. 29 marca 2017 r.

My też wracamy do Niemiec z przyjemnością. Tylko w Niemczech jadąc rowerem czujemy się pełnowartościowymi obywatelami. W Polsce jadąc rowerem to jakbyśmy wciaż demonstrowali przynależność do jakiejś niższej kasty. Jakie przykre.

Pozdrawiam autorów.

Dodaj komentarz