Nowa infrastruktura rowerowa na Podhalu
Jak wspomina oficjalna strona, Szlak wokół Tatr ma umożliwić dostęp do atrakcyjnych wartości krajobrazowych, kulturowych, historycznych i przyrodniczych Podhala, ale także Spisza, Orawy i Liptowa, a więc regionów zarówno Polski, jak i Słowacji. Ze względu na wysoką dostępność budowanych dróg rowerowych, którymi pobiegnie trasa rowerowa dookoła Tatr, oprócz funkcji turystycznej i rekreacyjnej nowy szlak będzie pełnić również funkcję szkieletu rowerowej infrastruktury w codziennym transporcie lokalnym. Skorzystają więc nie tylko turyści, ale również mieszkańcy miast i wsi położonych wokół szlaku. Początki są obiecujące - robi się dużo, a mówi o tym nie więcej niż trzeba, a więc inaczej, niż w przypadku sławnego szlaku Green Velo we wschodniej Polsce.
Rowerem po dawnej linii kolejowej
Pierwszy odcinek trasy rowerowej wiedzie z Nowego Targu do Trzciany (Trsteny) na Słowacji, przez ponad 40 kilometrów prowadząc rowerzystów po śladzie linii kolejowej zamkniętej w 1989 roku, w której powstaniu przed ponad 110 laty miał udział hrabia Władysław Zamojski. Kiedyś z tych stacji odjeżdżały w Bieszczady nawet pociągi z... owcami, tworząc wyjątkowy, kolejowy redyk. Dziś obiekty dawnej infrastruktury kolejowej linii "suchogórskiej" (prowadzącej z Nowego Targu do Suchej Góry na Słowacji) oglądają niemal wyłącznie turyści rowerowi. Na potrzeby Szlaku wokół Tatr wyremonotowano dwa, piękne stalowe mosty kolejowe na Wielkim Rogoźniku i Czarnym Dunajcu, które stały się jednymi z symboli nowego szlaku. Wzdłuż pokolejowej trasy pojawiły się również przystanki dla rowerzystów ze stylowymi wiatami, ławkami, stojakami na rowery, mapami i tablicami informacyjnymi. A stalowe szyny zastąpiła gładka asfaltowa nawierzchnia. W podobny sposób stare linie kolejowe wykorzystuje Żelazny Szlak Rowerowy na Śląsku, Kolejowy Szlak Rowerowy w Hesji i szlak Alpe-Adria przez Alpy.
Nadzieja na świetną turystyczną infrastrukturę
Wraz z budową szlaku rowerowego wokół Tatr tuż obok Czarnego Dunajca stanęła oryginalna, drewniana wiata turystyczna: z dużym paleniskiem, mnóstwem miejsca na namioty wokół, lub nawet na jeden czy dwa wewnątrz, z podstawowym dostępem do wody. Gdyby jeszcze postawić obok estetyczną toaletę i umieć dbać o czystość w niej, umieściłbym to miejsce na okładkach folderów promujących polskie trasy rowerowe w Europie. Chcę wierzyć, że na gotowej pętli dookoła Tatr takich miejsc będzie więcej - a może będą tak rozrzucone, by w przemyślany sposób stanowić propozycję kolejnych noclegów dla budżetowych turystów? Przy okazji - widząc wiatę nad Czarnym Dunajcem od razu przypomniała mi się piękna stanica wodna widziana na rowerze w Borach Tucholskich.
Reklamowy dramat w miejscowościach Podhala
Podróżując rowerem po Podhalu nie sposób nie dostrzec ogromnego problemu, jaki polskie miasta i wsie mają z kompletnym brakiem poczucia estetyki u ich mieszkańców i z obojętnością włodarzy wobec niego. Fantastyczny nastrój przywieziony ze szlaku rowerowego pryska w mgnieniu oka po zderzeniu z reklamową masakrą na elewacjach domów w Czarnym Dunajcu. Spodziewałem się kameralnego, podhalańskiego klimatu, a zastałem odrzucający, zastawiony samochodami, zaklejony reklamami rynek. W takiej sytuacji trudno zachęcać do odwiedzin Czarnego Dunajca, bo w tyle głowy pojawia się myśl, że zostawione przez nas pieniędze sfinansują jeszcze większe reklamy, które jeszcze bardziej zeszpecą wieś. W dodatku wieś, która dla obcokrajowca przekraczającego pobliską granicę jest pierwszym kontaktem z Podhalem, Małopolską i Polską. Zresztą, to nie tylko problem Czarnego Dunajca i mniejszych miejscowości - to samo zjawisko ma miejsce na ulicach w centrum Nowym Targu.
Zimny poranek na tatrzańskiej łące
Na szczęście podczas jazdy rowerem dookoła Tatr jest zdecydowanie więcej okazji do zachwytów niż do załamywania rąk nad lokalnymi mankamentami. Pięknie było chociażby podczas poranka na łące gdzieś nad Zuberzcem, na której spałem. W nocy gdzieś niedaleko porykiwał jeleń, choć mogłoby się wydawać, że koniec października to już za późno na rykowisko. A rano z przyjemnością rozglądałem się po malowniczej okolicy ze szczytu "mojej" łąki, ubrany w awaryjny polar i trochę szczękając zębami, podczas gdy zza pleców wychodziło Słońce, a mgły odsłaniały pasmo Rohaczy. Aż żal było składać wygodnego Tordisa od Fjorda Nansena, by ruszać w dalszą drogę. Kilka lat później w te okolice przyjechaliśmy na biegówki na Słowacji - w doliny Zuberską i Rohacką.
Najkrótszy wariant Szlaku wokół Tatr
Moją krótką rowerową wyprawę dookoła Tatr oparłem na najkrótszym wariancie Szlaku wokół Tatr po słowackiej stronie, oznaczonym na stronie Szlaku jako opcjonalny. Najistotniejsze różnice między oficjalnym wariantem podstawowym to zjazd z doskonałej pokolejowej drogi rowerowej jeszcze przed Trzcianą i późniejszy przejazd przez znane z gorących źródeł Orawice i Zuberzec, a następnie, za Liptowskim Mikułaszem, jazda przez Szczyrbskie Jezioro, a nie Poprad. Wszystkie warianty doskonale widoczne są na oficjalnej mapie Szlaku wokół Tatr, a wśród nich są nawet odcinki wytyczone z myślą o jadących na rowerach gravelowych. Długość Szlaku wokół Tatr w podstawowym wariancie wynosi około 300 kilometrów, a w opcjonalnym, podobnym do przejechanego przeze mnie - 230 kilometrów.
Tego dnia na Słowacji cały czas towarzyszyło mi Słońce, bezchmurne niebo i coś, co dzisiaj, patrząc na zdjęcia, określiłbym jako rzadką w Polsce, czystość szerokiego, tatrzańskiego krajobrazu. Tatry po słowackiej stronie są bardziej swobodne, żywe, naturalnie wtopione w otoczenie. Słowackie Tatry wydają się nieosaczone przez człowieka, jak ma to miejsce po polskiej stronie, gdzie priorytetem wydaje się zabudowanie każdej wolnej przestrzeni. Z tak przyjemnej obserwacji nie wyrywają nawet pojedyncze miejscowości przy Tatrzańskiej Drodze Młodzieży, którą nazwano tak na cześć komunistycznej młodzieży budującej drogę w latach 50-tych.
Piękna inwersja termiczna nad Kotliną Liptowską
Miejsca na kolejny nocleg - w Szczyrbskim Jeziorze, będącym jednocześnie najwyższym punktem na trasie - nie mogłem lepiej wybrać. Rano Kotlinę Liptowską przykryło morze mgieł, będących elementem efektownego zjawiska inwersji termicznej. A inwersja termiczna pojawia się w górach, gdy po bezchmurnej i najlepiej bezwietrznej nocy dochodzi do odprowadzenia ciepła z gruntu i zalegających nad nim mas powietrza, w miejsce których spływa z górskich zboczy powietrze zimne, wychłodzone. To, w kontakcie z wilgotnym powietrzem z dolin, powoduje powstawanie pary wodnej - tego niesamowitego morza mgieł widocznego na moich zdjęciach. Najczęściej inwersja termiczna powstaje jesienią i zimą, ze względu na wspomnianą różnicę temperatur pomiędzy masami powietrza.
Szczyrbskie Jezioro najwyżej położoną osadą
Szczyrbskie Jezioro było nie tylko najwyższym punktem mojej trasy, ale jest również najwyżej położoną osadą w Tatrach, a także popularnym ośrodkiem turystycznym i sportowym, zarówno letnim, jak i zimowym. Historia Szczyrbskiego Jeziora zaczęła się pod koniec XIX wieku, gdy węgierski szlachcic Jozef Sentiváni wybudował nad nim domek myśliwski. Staraniem Sentivániego w Tatrach powstawały także szlaki turystyczne w okolicy i droga ze Szczyrbskiego Jeziora do Starego Smokowca, przyszła Droga Wolności, dzięki którym Szczyrbskie Jezioro stało się popularną miejscowością uzdrowiskową. Ważnym momentem w historii miejsca były mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym, które zorganizowane zostały w 1970 roku w Wysokich Tatrach, których częścią administracyjną jest Szczyrbskie Jezioro. To z tamtego okresu pochodzi część infrastruktury sportowej i turystycznej, w tym charakterystyczna bryła hotelu Panorama.
Skutki tragicznego huraganu z 2004 roku
Atrakcyjności słowackiej stronie Tatr dodają bez wątpienia widoki, rozpościerające się z popularnej szosy, nazywanej Drogą Wolności, którą biegnie wariant opcjonalny Szlaku wokół Tatr. Jednak warto pamiętać, że możliwość podziwiania obecnych panoram pojawiła się w efekcie przyrodniczej katastrofy, jaka spotkała słowacki Tatrzański Park Narodowy w 2004 roku. Wtedy, z powodu unikalnego układu pogodowego sięgającego Morza Bałtyckiego, przez Tatry przetoczył się huragan wiejący z prędkością nawet 230 km/h. Powalona została jedna piąta z łącznej liczby drzew w tatrzańskich parkach narodowych, polskim i słowackim. Skutki tamtego wydarzenia będzie można obserwować jeszcze na pewno przynajmniej kilkadziesiąt lat. Samo sprzątanie powalonych drzew trwało dwa lata.
Zachwyć się Wysokimi Tatrami na Słowacji
Moje przykre wspomnienia z Czarnego Dunajca z pierwszego dnia jazdy wróciły trzeciego dnia jazdy po słowackiej stronie. To dzięki porównaniu do architektonicznego ładu panującego w Starym Smokowcu czy Tatrzańskiej Łomnicy, do których prowadzi wspominana wyżej Droga Wolności, a które administracyjnie są częściami miasta Wysokie Tatry. Przejazd przez te miejscowości był momentami jak cofnięcie się w czasie o ponad sto lat, do początku XIX wieku gdy budowana była większość stylowej architektury uzdrowiskowej Starego Smokowca i Tatrzańskiej Łomnicy. I choć nie brakuje tu przykładów niekonsekwencji architektonicznej, a nawet ingerencji w tradycyjny, zabytkowy krajobraz, całym sercem zadroszczę Słowakom przyjemnej atmosfery podtatrzańskich miejscowości, o które tak trudno w naszej Polsce.
Drogi rowerowe na Szlaku wokół Tatr
Choć znacząca część szlaku rowerowego dookoła Tatr biegnie po drogach rowerowych, warto zdawać sobie sprawę, że ta pozostała część przebiega po drogach publicznych. W przypadku "mojego" wariantu przez Szczyrbskie Jezioro cały fragment trasy z Liptowskiego Mikułasza aż do drogi łączącej słowacką Białą Spiską z Polską biegł po drodze publicznej. Jesienią ruch był na niej znikomy, ale w sezonie letnim mogę się domyślać, że samochodów jest tu wiele więcej. Więcej dróg rowerowych jest na głównym wariancie Szlaku wokół Tatr - między innymi koło Liptowskiego Mikułasza, Popradu czy właśnie Białej Spiskiej. O tej kwestii trzeba pamiętać planując rodzinny wyjazd dookoła Tatr z dziećmi.
Tym razem minimum krajoznawczej aktywności
Podczas mojej pierwszej rowerowej wycieczki dookoła Tatr ograniczyłem lokalną aktywność krajoznawczą do minimum. Cieszyłem się przede wszystkim jazdą, podziwianiem jesiennych barw, w które już zdążyły przystroić się tatrzańskie lasy. Wycieczka koleją linową na szczyt Łomnicy, zwiedzenie Jaskini Bielskiej czy Muzeum Wsi Orawskiej w Zuberzcu - to wybrane rzeczy z mojej trasy, które kiedyś musimy nadrobić. Ale na pewno w najbliższym czasie przyjedziemy tu raz jeszcze, na pełny, podstawowy przebieg Szlaku wokół Tatr, by na spokojnie poznać słowackie podtatrzańskie miasteczka. Zamek Orawski, zamek w Kieżmarku, Zdziarski Dom w Zdziarze, czy drewniane kościoły z listy UNESCO - w Twardoszynie, Kieżmarku i we wsi Leštiny... Tu jest jeszcze sporo do zobaczenia.
Jak najlepiej dojechać w Tatry?
Prawdopodobnie najlepszym punktem do rozpoczęcia Waszej rowerowej wycieczki wokół Tatr jest Nowy Targ. Właśnie w Nowym Targu rozpoczyna się oddany już do użytku fragment trasy rowerowej do słowackiej Trzciany, który będze doskonałym startem do kilkudniowej podróży wokół Tatr. Najlepiej więc transportem zbiorowym - pociągiem, ewentualnie autobusem, które coraz częściej zabierają turystów z rowerami, a w ostateczności własnym autem, dotrzeć właśnie do Nowego Targu. Wkrótce będzie to możliwe także na pokładzie pendolino, choć... trwające remonty linii kolejowych, które prowadzone są poza miesiącami letnimi w ostatnich latach, na razie nakazują uzbroić się w dużą dozę cierpliwości.
Do niedawna najpiękniejszy szlak rowerowy
Do niedawna szlak rowerowy wokół Tatr nazywałem najpiękniejszym szlakiem rowerowym w Polsce. Połączenia równie malowniczej scenerii wokół, w tym widoków na najpiękniejsze polskie góry, ze świetną nawierzchnią, dużą spójnością trasy na wielu jej fragmentach, a nawet przemyślaną i estetyczną infrastrukturą, trudno było szukać w innym miejscu w Polsce. Ostatnie lata przyniosły jednak wiele pozytywnych zmian w turystyce rowerowej w Polsce i pierwsze miejsce na naszej liście najlepszych szlaków rowerowych w Polsce Szlakowi wokół Tatr zabrał rowerowy duet szlaków Velo Dunajec i Velo Czorsztyn. I choć szlaki te budowały inne podmioty, świetnie uzupełniają się tworząc różne warianty spędzenia na Podhalu rowerowego urlopu.


