Zima w Czechach

You are here

Grzbietem Gór Orlickich na biegówkach

Na skróty:   mapa / zdjęcia (45) / komentarze (34) / blisko (4) / polecane (4)

Przez cały tydzień prognoza pogody dla Gór Orlickich zapowiadała kilkunastostopniowy mróz i bezchmurne niebo, czyli wspaniałe warunki na biegówki w górach. Jednak gdy już nabierałem sił do narciarskiej wędrówki w nocnym pociągu do Wrocławia, sprawdzalność prognozy spadła do 50% - został z niej tylko solidny mróz. Zamiast podziwiania górskich panoram momentami pozostało tylko wypatrywanie we mgle tyczek, wyznaczających szlak "Jiraskova Cesta". Bo to znakowana czerwonymi znakami Jiraszkowa Droga prowadziła mnie przez te dwa dni przez Góry Orlickie.

Nasi Partnerzy

Sakwy i akcesoria rowerowe
Śpiwory i kurtki puchowe
Ubezpieczenia turystyczne
Trasa: Międzylesie - Kamieńczyk - Rokytnice v Orlických horách - Duszniki-Zdrój
Pobierz plik gpx: www.znajkraj.pl-gory-orlickie-2013.gpx (44.34 KB).

Przez cały tydzień prognoza pogody dla Gór Orlickich zapowiadała kilkunastostopniowy mróz i bezchmurne niebo, czyli wspaniałe warunki na biegówki w górach. Jednak gdy już nabierałem sił do narciarskiej wędrówki w nocnym pociągu do Wrocławia, sprawdzalność prognozy spadła do 50% - został z niej tylko solidny mróz. Zamiast podziwiania górskich panoram momentami pozostało tylko wypatrywanie we mgle tyczek, wyznaczających szlak "Jiraskova Cesta". Bo to znakowana czerwonymi znakami Jiraszkowa Droga prowadziła mnie przez te dwa dni przez Góry Orlickie.

Narciarska trasa między czeskimi wsiami
Narciarska trasa między czeskimi wsiami

Widoków zabrakło, ale pozostała fantastyczna, baśniowa sceneria. Kilometry wyśmienicie przygotowanych tras narciarskich wiodły białymi korytarzami, wśród fantasmagoryjnych postaci tworzonych przez naturę z drzew, śniegu i szadzi, przypominając Góry Stołowe. I jak to w Czechach, wśród tych nierealnych śniegowych zjaw przemykały setki bardzo realnych Czeszek i Czechów na nartach biegowych. Tam narty biegowe to mania, styl życia, a czeskie wsie i miasteczka łączą robione skuterem narciarskie ślady.

Na nartach przez Góry Bystrzyckie
Pieszym szlakiem przez Góry Bystrzyckie

W tym samym czasie w Polsce... w niemałym przecież Międzylesiu nie widziałem ani jednej osoby z nartami. Ani w kiosku, ani w miejskiej informacji turystycznej nie znalazłem mapy ani Gór Orlickich (ani darmowej, ani płatnej), ani Bystrzyckich, w Międzylesiu nie ma nawet księgarni. W dodatku ślady na śniegu wskazywały, że kilkukilometrowy szlak biegnący z Międzylesia do polskiej granicy przede mną pokonała tylko jedna osoba i to kilka dni wcześniej.

Zimowy krajobraz
Zimowy krajobraz w Górach Orlickich

Jiraszkowa Droga prowadziła mnie od samej granicy koło Kamieńczyka. Po przejściu przez rezerwat "Ziemska Brama" nad Dziką Orlicą skryła się w Zamborowskich Lasach i powoli pięła w kierunku szczytu Gór Orlickich - Wielkiej Destnej. Od samego początku do końca po wytyczonych narciarskich trasach, bez jednego kroku po nieprzetartej drodze. I z atrakcjami, jak wspomiany rezerwat geologiczny, czy linię czechosłowackich fortyfikacji i bunkrów z lat 30-stych. W końcu, lub może przede wszystkim, niepozorną wiatę w środku gór, oferujący narciarzom rozgrzewającą herbatę z rumem. Szkoda, że Góry Izerskie nie oferują takich atrakcji.

Na biegówkach przez Góry Orlickie
Na biegówkach przez Góry Orlickie

60 kilometrów wspaniałej zimowej wędrówki kończy się w niezapomniany sposób. Z Sedlonowskiego vrchu do Cihalki prowadzi dokładnie sześć kilometrów zjazdu wąską, wijącą się po zboczach drogą, przykrytą dachem białych gałęzi... Narciarskie endorfiny mieszają się z bolesnym uczuciem żalu, że to już koniec... :)

Na nartach biegowych przez Góry Orlickie
Niesamowita zimowa sceneria biegówkowej wycieczki

... że to powrót do polskiej rzeczywistości. Zjazd kończy się przy szosie Duszniki-Zieleniec i polskiej tabliczce wskazującej 1,8 kilometra (w rzeczywistości 1,3 km) do Jamrozowej Polany. Wystarczy jednak przekroczyć szosę, by szlak przestał być oznaczony, jakkolwiek przygotowany, czy w ogóle... używany. Po przejechaniu nim kilkuset metrów zawróciłem nawet, sądząc, że pomyliłem drogę. A przecież w okolicach Masarykowej Chaty spotkałem kilkunastu Polaków - jest więc dla kogo to robić. Przecież na Jamrozowej Polanie są utrzymywane trasy, które nawet oświetla się wieczorami w wybrane dni, więc połączenie tras tylko zwiększyłoby ich popularność. Niestety, komuś po polskiej stronie na pewno czegoś zabrakło.

Na zjezdzie z Serlicha
Na zjezdzie z Serlicha

Po kolejnym, ponownie nieprzygotowanym, zjeździe z Jamrozowej Polany do Dusznik nieopatrznie zapytałem o jakąś knajpkę - "ooo, panie, tylko w sezonie" usłyszałem od miłego pana z psem. A ja głupi myślałem, że to sezon narciarski w pełni! Cóż, Duszniki mnie nie chcą, więc ich nie oglądam, nie zaglądam na rynek - wsiadam w autobus i wracam szybciej do Wrocławia. A poprzedniego dnia o tej samej porze w Czechach sączyłem pyszne piwo w lokalnej gospodzie, na jaką trafiłem w drodze na nocleg. A potem kolejne - w następnej knajpce, już w miejscu gdzie spałem.

Pamiątkowe zdjęcie, okolice Zieleńca
Pamiątkowe zdjęcie, okolice Zieleńca

Strasznie przykro, że z takiego wpisu nasuwa się wniosek, że dwa dni wspaniałej, kompletnej narciarskiej wędrówki muszą mieć miejsce w Czechach. Że każda wizyta u Czechów karze smutnymi refleksjami na temat ich wyższej od polskiej kultury spędzania wolnego czasu. Że Czech potrafi coraz więcej, a Polak - jakby coraz mniej. Nic to, na koniec, pozytywniej - dzięki dla sympatycznej pary z Ząbkowic za cenne rady dotyczące powrotu! Było dokładnie, jak mówiliście :] Następny cel - Magistrala Karkonoska! :]

Szymon Nitka

Miejsca w pobliżu inne niedaleko

Śnieżyca przed schroniskiem PTTK w Pasterce
Góry Stołowe, Sudety
Kiedy większość z Was w przedświątecznym tygodniu stała godzinami w miejskich korkach, obrywała łokciami w kolejce po prezenty, lub goniła przerażonego karpia w wannie,... [»]
Szalone krowy podczas biegu przebierańców
Góry Stołowe, Sudety
Od Drogi Stu Zakrętów, z niedalekiego Karłowa, ale też z czeskiego Machowskiego Krzyża i przez góry z Machowskiej Lhoty - w ten zimowy weekend do Pasterki w Górach... [»]
Zachodzące Słońce pod Śnieżnikiem
Sudety, Góry Bialskie, Masyw Śnieżnika
Szlak narciarstwa biegowego gmina Stronie Śląskie przygotowała już w 2013 roku. Przez Góry Bialskie i Masyw Śnieżnika poprowadzono trasy narciarskie, dzięki wsparciu... [»]
Szlak na Wielką Sowę
Góry Sowie, Sudety
Ostatni rowerowy weekend w roku spędziliśmy w Górach Sowich, najstarszym polskim paśmie górskim. Trudno było się nudzić - krajobraz, przyroda, obiekty historyczne -... [»]

Rowerem po Polsce wycieczki rowerowe

Wyżyna Kielecka, Kotlina Sandomierska
To była trzecia część naszych rowerowych wakacji w Polsce. Na świętokrzyski odcinek szlaku Green Velo trafiliśmy po kilku dniach jazdy po rowerowych trasach Jury... [»]
Rowerem wokół jeziora Wigry
Suwalszczyzna
Gdy pięknie kolorowym zachodem Słońca nad jeziorem Wigry kończył się ostatni listopadowy weekend, docierałem właśnie do półmetka rowerowej wycieczki po pięknej... [»]
Nad Jeziorem Sulejowskim w Barkowicach
Łódzkie
Po jesiennej wycieczce do Sieradza, Uniejowa i Poddębic, ponownie trafiliśmy w ciekawe, a mimo to niedostrzegane przez wielu Polaków, Łódzkie. Zachodnią część... [»]
Zamek w Bobolicach
Wyżyna Krakowsko-Częstochowska
Rowerowe wakacje w tym roku zaczęliśmy od kilkudniowego pobytu na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Po jesiennej wycieczce dookoła Beskidu Śląskiego i wokół Subregionu... [»]

Rowerem po Europie wyprawy rowerowe

Droga rowerowa w Dolomitach
Dolomity, Alpy Wschodnie
Prawie pięćset kilometrów na rowerze, cztery alpejskie przełęcze, w tym dwie terenowe, setki ciao i salve od i do włoskich kolarzy, dwie burze wysoko w górach. W... [»]
Widok na Wittstock
Brandenburgia
Kiedy podczas zeszłorocznej majówki na rowerach w Niemczech zasmakowaliśmy jazdy po wyśmienitych szlakach rowerowych naszych sąsiadów, wiedzieliśmy, że to nieostatnia... [»]
Przez łubinowe pola w stronę Skaftafell
Austurland, Suðurland
Nasza rowerowa wyprawa na Islandię zaskoczyła nas równie mocno, jak wszystkich zaskoczyły linie lotnicze Wizz Air, uruchamiając połączenie z Gdańska do Keflaviku.... [»]
Nowy Ratusz w Hanowerze
Dolna Saksonia, Harz, Pogórze Wezerskie
Celem naszej tegorocznej czerwcowej podróży na rowerach była położona na północy Niemiec Dolna Saksonia. To drugi co do wielkości i najbardziej zróżnicowany niemiecki... [»]

Na biegówkach turystyka narciarska

Widok na dolinę Kleinwalsertal w Austrii
Vorarlberg, Alpy Wschodnie
Do doliny Kleinwalsertal w Austrii przyjechaliśmy zakończyć nasze zimowe wakacje na biegówkach. Po popularnym narciarskim eldorado w Ramsau am Dachstein w Styrii i po... [»]
Biała kraina Alpe di Siusi
Dolomity
Na wyjazd na biegówki w Dolomity czekaliśmy kilka lat, od rowerowej wyprawy po Alpach w 2012 roku. Krótki przejazd przez Alpe di Siusi wystarczył wtedy, by nasza... [»]
Widok z trasy biegowej Ramsau na stację gondoli
Alpy Wschodnie, Schladming-Dachstein
Są miejsca w Europie, gdzie prawie wszystko kręci się wokół biegówek. Tam satysfakcja narciarzy biegowych decyduje o sile i rozpoznawalności turystycznej marki, a stoki... [»]
Sceneria szlaku narciarskiego w Kuusamo
Północna Ostrobotnia
Co zrobić, gdy narty niecierpliwie wiercą się w pokrowcu, a za oknem zimą wiosna? Szukać śniegu. Na przykład w Finlandii - testując niedawno otwarte połączenie do... [»]

Ciekawe miejsca dobre propozycje

Zobacz także zainteresują Ciebie

Komentarze pytania i odpowiedzi

Krzysiek M. 30 stycznia 2013 r.

Czyli jednak pojechałeś! :)

Które lepsze, Izerskie czy Orlickie?

szy 30 stycznia 2013 r.

Cześć. Moim zdaniem Orlickie. Izerskie łagodniejsze, może wręcz... nudniejsze. Tu w Orlickich właściwie cały czas coś się dzieje - podejścia, zjazdy.

W dodatku przeszedłem tylko głowną trasę, a przecież jest ich tam wiele więcej. Orlickie to chyba też więcej ośrodków wokół, gdzie można się zatrzymać, albo skąd wędrować z miejsca na miejsce.

Ale już byliście w Izerskich, więc Orlickie dla odmiany - zdecydowanie.

Jacek 30 stycznia 2013 r.

Witaj! Fajna wycieczka! Zima w pełnej krasie. Byłem w Orlickich parę razy i Czesi tam faktycznie masowo na biegówkach się poruszają. Góry pokonywałem raczej pętlami startując spod Masyrakowej Chary, albo z Zieleńca, wyciągiem, lub przez Cihałkę.
Fajne mają te bufety, bo stanową także pewne urozmaicenie na szlaku. Na pewno tam wrócę.
pozdrawiam z Gliwic północ kraju :)

Ijon Tichy 30 stycznia 2013 r.

Gdybyś kiedyś zechciał pobiegać na nartach w Norwegii- daj znać. Oferuję dach nad głową, wikt, opierunek, towarzystwo w wyprawach, a nawet narty mogę pożyczyć :) Musisz tu tylko dolecieć.

szy 31 stycznia 2013 r.

@Jacek,

cześć :), tak, jeśli dobrze pamiętam, to rozmawialiśmy o Orlickich w Pasterce swojego czasu. I to już od wtedy te Orlickie za mną chodziły... :]

Czeskie góry to zawsze fajne doświadczenia. Wierzę, że znajdą się zapaleńcy i polskie góry też kiedyś ulegną biegówkozacji ;)

Najlepszego, Podróżniku! :]

szy 31 stycznia 2013 r.

@Ijon,

dziękuję za miłą propozycję. Jeśli kiedyś wybierzemy się do Norwegii na biegówki, odezwiemy się na pewno :)

Artur Chyła SPO... 1 lutego 2013 r.

super - ja jestem po inicjacji w jakuszycach - i od razu się zapisuję na bieg piastów
jeżdżę już kilka sezonów ale cały czas były to lasy chojnowskie (na południe od warszawy) więc dopiero teraz po wizycie w szklarskiej zobaczyłęm jak może być rewelacyjnie
a z tego co piszesz to i tak można jeszcze lepiej ... :)
skąd startowałeś i ile km dziennie Ci wyszło ?
napisz coś więcej o jedzeniu i spaniu

szy 1 lutego 2013 r.

To był szybki, krótki wypad :), trasa - dokładnie jak na mapie (można powiększyć) wyżej:

- pierwszego dnia z Międzylesia (dworca PKP) do polskiej granicy żółtym szlakiem, potem czerwonym 'Jiraszkowym' szlakiem do Hanicki i zejście (w części pieszo) do Rokitnicy na nocleg - niestety dopiero następnego dnia dowiedziałem się, że z Hanicki do Rokitnicy prowadzi ratrakowana trasa narciarska... :/ :),

- drugiego dnia autobusem z Rokitnicy (kursuje w niedziele i święta) z powrotem 'na Hanicku' i znowu, grzbietem, aż do Masarykowej Chaty, skąd dalej rowerowym (oczywiście wciąż utrzymanym narciarsko) szlakiem do Cihalki, a stąd do Dusznik.

Pierwszy dzień to 28 kilometrów, drugi - 39.

Jedzenie - to jest jedno, czego trochę brakuje na trasie. Na mojej trasie zjeść można było w Chacie na Cihaku - przed wejściem w las, a potem dopiero w zajeździe na skrzyżowaniu pomiędzy Rokitnicą a Rickami (Rziczkami), lub w samej Rokitnicy. Drugiego dnia na Peticesti jest bufet z herbatą z rumem, niewielki schron na Wielkiej Destnej oraz duża, popularna Masarykova Chata.

Tylko jeśli jechać tam z daleka - koniecznie z gwarancją pogody! :)

szy 1 lutego 2013 r.

I jeszcze jedna praktyczna informacja: z Dusznik dość wygodnie wraca się do Wrocławia. Są przynajmniej trzy popołudniowe autobusy o których wiem: o 17, o 19 i 0 20 - wszystkie w okolicach pełnej godziny. Po dwóch godzinach jesteśmy na dworcu we Wrocławiu. Nocny pociąg do Gdańska - 0 23 :]

arcio 2 lutego 2013 r.

"ooo, panie, tylko w sezonie" - Ja widziałem latem Zieleniec (formalnie dzielnica Dusznik) - pustki wszędzie. W zasadzie spotkałem jedynie ekipy remontowe. Może Duszniki Zdrój i Miasto w przeciwieństwie do Zieleńca żyją latem, a zimą śpią, ale myślę, że jakiś lokal z pizzą byś znalazł, względnie coś bardziej wypasionego w hotelach.

Turysta 2 lutego 2013 r.

Witam, super relacja. Ja pokonałem tylko cześć tej trasy w okolicy Destnej i moje spostrzeżenia są podobne. W Czechach trasy przygotowane albo przetarte przez narciarzy, itd. W Polsce też się pojawiają w okolicach schroniska Jagodna. Jednak to już Góry Bystrzyckie.

Krolisek 2 lutego 2013 r.

Fajna wycieczka, zazdroszczę śniegu. Akurat wolę narty poza trasą, więc nie jestem tak przywiązana do ratraków i infrastruktury. ;) Ale niestety co do zagospodarowania turystycznego masz sporo racji. Przypominają mi się nasze wypady rowerowe po Polsce, po terenach mniej turystycznych. Brakuje jakiejkolwiek infrastruktury. Czasem nawet sklepów, i to w środku sezonu. Nie mówię już o barach czy polach namiotowych. Trochę o tym dyskutowaliśmy z Marcinem, on twierdzi, że to sprzężenie zwrotne, turyści jadą tam, gdzie coś jest, i tylko wtedy, gdy jest to otwarte. Tym bardziej warto być niezależnym. :) Pozdrawiam.

szy 2 lutego 2013 r.

@Arcio,

niestety, nie dane mi było. Żałuję i prawdę mówiąc, zwykle jednak na naszych wyjazdach zachowujemy się z większą wyrozumiałością. Tutaj zagrał kontrast z Czechami, niestety! :]

szy 2 lutego 2013 r.

@Turysto,

na Jagodną, Spaloną, Zieleniec i... ponownie Duszniki też na pewno przyjdzie czas. Może już z Olą, choć już pewnie nie w tym roku. A wtedy to może przybędzie przygotowanych tras, ludzi, infrastruktury, klimatu? :)

Pozdrawiam!

szy 2 lutego 2013 r.

@Krolisku,

ale dlaczego nie jesteście przywiązani do infrastruktury i wszystkiego wokół...? Czy nie dlatego, bo nie mieliście innego wyjścia i chcąc być aktywnym musieliście dokonać takich wyborów? :)

Oczywiście: pochwała ;), tylko jaką część społeczeństwa stać na taki - czasem - heroizm? :] ... a ilu z pozostałych by jednak wybrało się do lasu, do parku, gdyby czekał tam na nich przygotowany ślad i gorąca herbata w kotle od miasta? :]

Turysta 5 lutego 2013 r.

Od niedawna eksperymentuje z nartami biegowymi. Biegam przede wszystkim w okolicach "domu" czyli Stronia Śląskiego. Oczywiście szybko doszedłem do przekonania, że najlepiej po czeskiej stronie, po przygotowanych trasach, pełnych biegających osób, małych i dużych, ubranych super profesjonalnie i tak dobie, ale zawsze z pasją.
Jak przeglądam swoje opisy tras to czasem mam wrażenie że przeceniam Czechów. Po przeczytaniu Twojego opisu widzę, że jednak tak jest naprawdę. Tam się trudno zgubić, trasy oznaczone wg mnie wzorowo. Brak mi tego w naszej polskiej rzeczywistości. Poza tym zawsze mogę sobie sprawdzić w internecie.
Bardzo dobry opis i mimo nie najlepszej pogody, także i zdjęcia.
Znam te tereny z pieszych wędrówek na biegówki pewnie się kiedyś też wybiorę.
U nas coś się jednak w tej materii zmienia, mam nadzieję, że będzie to trwałe a nie tylko przejściowa moda.

szy 5 lutego 2013 r.

Zmienia się, zmienia. I mimo tego mojego narzekania, trzeba uczciwie powiedzieć, że jest coraz lepiej :)

Dzięki za dobre słowo, zachęcam do odwiedzenia Orlickich, pozdrawiam :)

ikroopka 13 lutego 2013 r.

Pięknie, mniejsza o słońce.
Ja bym sobie pochodziła, tylko chyba ciężko by było.
Narty mnie nie ciągną, w tamtym roku pojeździłam w okolicy Jakuszyc, ale wolę per pedes;)

szy 14 lutego 2013 r.

... rrrety, jak mogą narty nie ciągnąć...! :o Właśnie wróciłem z dwóch biegówkowych dni na Kaszubach i wciąż chcę jeszcze... :]

Ciężko - ale chyba tylko z powodu nadjeżdżających co chwilę narciarzy? :) Bo pod każdym innym względem jest tylko wygodnie i łatwo. Fajne górki!

Turysta 15 lutego 2013 r.

I siedź tu człowieku w biurze po obejrzeniu takich widoków, po takim opisie...
Mnie też ciągnie. Ciągnie, jak cholera. Pozdrawiam i serdecznie gratuluję strony!

szy 15 lutego 2013 r.

Jak ciągnie, to już nic nie trzeba, jak tylko dać się porwać...! :]

Dzięki, pozdrawiam! :]

Turysta 25 lutego 2013 r.

No za kilka dni to już chyba dam się porwać. Ostatni raz inspirowany Pana wycieczkami też próbowałem GPS i popełniłem to: http://www.traseo.pl/trasa/na-izerskim-szlaku-cietrzewia i od tamtej pory nic. Pozdrawiam!

szy 25 lutego 2013 r.

Świetne zdjęcia. I to niebieskie niebo - nam nie udało się w tym roku zobaczyć takiego na biegówkach. I tym odcinkiem ze Stogu na Polanę też jeszcze nie szliśmy. Dwa lata temu ze Stogu zeszliśmy na czeską stronę, do Smedawy.

Przy okazji, zapraszam też na stronę biegówkową na Facebooku, tam mnóstwo inspiracji z Polski i nie tylko:

-> https://www.facebook.com/biegowki

W sercu Gór Złotych 4 marca 2013 r.

PIĘKNE GÓRY!!!

pozdrawiam ciepło
W sercu Gór Złotych
blog o osobliwościach Dolnego Śląska

Wrocławianka 28 marca 2013 r.

Udało nam się trafić kilkukrotnie w Orlickie, ale latem. Potwierdzam nieziemskie widoki - Orlickie tylko podczas dobrej widoczności!

Ojla 13 maja 2013 r.

Witam,

lato za progiem a ja o nartach myślę! Dzisiaj dowiedziałam się, że na biegówki to nie tylko Izerskie ale ... Orlickie i Bystrzyckie przede wszystkim. Zaguglałam i ... o matko! Ja chcę na narty!!! Co prawda dopiero pierwszy sezon za mną i trochę ponad dwieście kilometrów pokonanych ale te góry są super! Jak można pojechać tam z Gdańska, to z Warszawy też da radę. Będę tu często zaglądała :) !!!
A zanim spadnie śnieg, to mam nadzieję że wyznaczę sobie fajną trasę :) .

Dzięki!!!

Pozdrawiam,
Jola

ramones 6 września 2013 r.

Jeśli chodzi o Jakuszyce to śmiało mogę powiedzieć, że Czesi zazdroszczą nam tego miejsca (to jeśli chodzi o narty biegowe). A wyciagi narciarskie w Polsce mają się tak do ich odpowiedników w CZ jak dobra syrena do mercedesa. Wniosek: nie ma dobrych syrenek. Dlatego też wybrałem biegówki!

Turysta 6 września 2013 r.

Witaj! Ja z wielką chęcią wybrałbym się do Norwegii zimą. Do tej pory udawało mi się odbywać letnie kilkutygodniowe wyprawy do Skandynawii. Wiadomo, latem łatwiej zorganizować nocleg i aura sprzyja podróżom po całym Półwyspie. Pozdrawiam serdecznie. Arek.

szy 17 września 2013 r.

Bardzo przepraszam za pozostawienie Waszych komentarzy bez odpowiedzi - nadrabiam zaległości i w relacjach, i w komentarzach...

* * *

@Jola, dwieście kilometrów w pierwszym sezonie robi wrażenie. Ciekawe, ile będzie w kolejnych? :)

Orlickie fajne, zdecydowanie. Zaraz po Izerskich :)

szy 17 września 2013 r.

@ramones, prawdę mówiąc, trudno mi wierzyć, że Czesi zazdroszczą nam Jakuszyc... Przecież mają kilka takich miejsc u siebie. A i chyba nie są częstym gościem na naszych trasach?

Pozdrowienia :]

szy 17 września 2013 r.

@Arek, taka minimum tygodniowa wyprawa na biegówkach w Norwegii to jeden z moich turystycznych celów. Zwykle jednak spontanicznie dzieje się tyle, że trudno coś planować w dłuższym okresie czasu.

Z drugiej strony, mamy z Gdańska chyba 5 połączeń lotniczych do Norwegii. Bilety tanie... cenę za narty da sie przeżyć. Na co tu czekać, trzeba lecieć... :)

Pozdrawiam! Zimno - zimowo :]

Filip 7 grudnia 2013 r.

Przypomniały mi się nasze skitury sprzed lat. Z czasem je porzuciłem ze względu na obciążenia dla organizmu. Biegówki sprawiają wrażenie że wysiłek jest znacząco mniejszy. Chciałoby się wrócić do dawnych klimatów. Godna wyprawa.

szy 13 grudnia 2013 r.

Dzięki, ale - bez przesady. Nie była to żadna wyrypa, a po prostu dwudniowa, może odrobinę dłuższa, wycieczka. W większości przygotowane trasy, w miarę dobra pogoda. Sprawa osiągalna naprawdę dla przeciętnego narciarza.

tomzoo 20 stycznia 2017 r.

Czołem! W końcu i na nas przyszła pora. Razem ze znajomymi ruszamy na biegówki - to nasze pierwsze kroki na jakichkolwiek nartach. I też w Góry Orlickie, tylko nieco bardziej na południe - w okolice Jablonne nad Orlici. Mam nadzieję, że się wszystkim spodoba! ;)

Pozdrawiam! Tomek

Dodaj komentarz