You are here

Podkarpackie Green Velo: z Przemyśla do Rzeszowa

Na skróty:   mapa / zdjęcia (158) / komentarze (4) / blisko (4) / polecane (4)

Dwa zeszłoroczne wyjazdy na Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo nie zaspokoiły mojej ciekawości na temat najsłynniejszego przedsięwzięcia w polskiej turystyce w ostatnich latach. To było wciąż zbyt mało, by wyrobić sobie własną, ostateczną opinię na temat całej inwestycji. W tym roku za cel obrałem więc atrakcyjne Podkarpacie, gdzie moje trasy wyznaczać miał właśnie szlak Green Velo. Na początek - jego najbardziej górzysty odcinek po Pogórzu Przemyskim i Pogórzu Dynowskim - trzy dni jazdy z Przemyśla do Rzeszowa.

Nasi Partnerzy

Śpiwory i kurtki puchowe
Ubezpieczenia turystyczne
Trasa: Przemyśl - Dubiecko - Ulucz - Dynów - Rzeszów
Pobierz plik gpx: www.znajkraj.pl-pogorze-przemyskie-2017.gpx (100.72 KB).
Szlak rowerowy Green Velo za Dynowem
Malowniczy odcinek szlaku Green Velo za Dynowem

Podkarpackie Green Velo na trzy razy

Poznawanie Green Velo w województwie podkarpackim podzieliłem na trzy części - trzy propozycje ciekawych wyjazdów, z których każdą zrealizować można w przedłużony weekend lub kilka wakacyjnych dni. Dzięki wakacyjnemu rozkładowi jazdy pociągów i kursującemu w weekendy pociągowi "Wojak Szwejk" zajrzałem jeszcze w podkarpacką część ulubionego Beskidu Niskiego. Zabrakło tylko Bieszczadów - zostawiam je na jesień, by znów zobaczyć tę słynną, bieszczadzką ferię barw. A na początek rowerowej przygody na Podkarpaciu wybrałem odcinek szlaku położony najbardziej na południe, łączący piękne miasta dawnej Galicji - Przemyśl i Rzeszów, biegnący pierwszymi górskimi dolinami koło opuszczonych cerkwi i liczący z moimi modyfikacjami około 180 kilometrów.

Na zrewitalizowanym dworcu w Przemyślu
W hallu zrewitalizowanego dworca w Przemyślu

Już pierwsze kroki postawione na przemyskiej ziemi wystarczają, by zachłysnąć się galicyjskim klimatem miasta. Odnowionego pięć lat temu budynku dworca kolejowego nie powstydziłoby się żadne europejskie miasto, więcej - podróżni stojący w kolejce do kas biletowych pod malowidłami przemyskich malarzy poprzedniego przełomu wieków równie dobrze mogliby właśnie kupować bilety do któregoś z wiedeńskich muzeów. Za chwilę z wieży pięknego Zamku Kazimierzowskiego podziwiam panoramę miasta i już wiem, że zaczynam bardzo ciekawą wycieczkę.

Panorama Przemyśla z Zamku Kazimierzowskiego
Panorama Przemyśla oglądana z Zamku Kazimierzowskiego

Wielonarodowościowy i wielowyznaniowy Przemyśl

We wschodniej Polsce zawsze będzie mnie urzekać jej dawna wielokulturowość, wielonarodowosć, wielowyznaniowość. To, przed czym dziś w Polsce zaczynamy uciekać, przez wieki stymulowało rozwój tych terenów. Kiedyś żyli tu Polacy, Rusini, Żydzi, Niemcy, Ormianie, Wołosi, Rosjanie... Do dziś istnieją aż trzy katolickie obrządki: łaciński, bizantyjsko-ukraiński i ormiański, działają kościoły protestanckie, prawosławne, kiedyś żyli tu nawet muzułmanie. Dziś wśród przemyskich świątyni widzianych z zamkowej wieży wyróżnia się bazylika archikatedralna Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Jana Chrzciciela. Centralne miejsce zajmuje Sobór św. Jana Chrzciciela - katedra greckokatolicka, położona tuż przy przemyskim rynku. Nad wszystkimi świątyniami i przemyskim Starym Miastem górują klasztor Karmelitów bosych z kościołem św. Teresy, użytkowanym przez lata przez różne wyznania. O dawnej żydowskiej historii miasta przypominają wciąż aż cztery synagogi, choć w żadnej już nie odbywają się nabożeństwa.

Na rynku w Przemyślu
Na zagadkowym rynku w Przemyślu

Zagadkowy rynek w Przemyślu

Rynek w Przemyślu ze swoimi niesymetrycznie rozlokowanymi obiektami na pochyłej płycie stanowi jeden z najdziwniejszych głównych placów miejskich jakie widzieliśmy. Jedną część placu pokrywa coś podobnego do parku, w drugiej znajduje się fontanna z niedźwiedziem (niedźwiedziami) - symbolem miasta, a kawałek dalej ławeczka z figurą Wojaka Szwejka. Jeszcze w XVIII wieku stał tu dawny ratusz - podobny do poznańskiego był jednym z najpiękniejszych w Polsce. Niestety, został rozebrany ze względu na stan techniczny. Czy taki planistyczny rozgardiasz sprzyja pełnieniu funkcji centralnego punktu miasta - być miejscem ważnych wydarzeń i spotkań mieszkańców? Mi - turyście - trudno było się na nim odnaleźć. Zagadką było, co jest na nim najważniejsze, skąd zrobić zdjęcie, jak traktują go mieszkańcy. Ciekawe, że w tym roku ruszyć ma rewitalizacja płyty rynku - może nie tylko ja miałem problemy ze zrozumieniem jego funkcji?

Znak drogowy Green Velo
Znak Green Velo, w tle kamienice nad Sanem w Przemyślu

Przywitanie z Green Velo nad Sanem

W Przemyślu nad Sanem witam się ze szlakiem Green Velo. Droga rowerowa wybudowana wzdłuż rzeki, przerzucona przez nią pieszo-rowerowa kładka i położone tuż przy kładce miejsce obsługi rowerzystów robią przyjazne wrażenie na początek. Przed wyjazdem w miejskiej informacji turystycznej odbieram bezpłatny pakiet map i przewodników o Green Velo. Prawdę mówiąc, sensu druku niektórych z nich nie dostrzegam, ale pomysł "roboczych" map w postaci dużego, nieskładanego arkusza rzeczywiście bardzo mi się podoba - zetknęliśmy się z nimi już przy wyjeździe na świętokrzyskie Green Velo. Przemyśl żegnam z żalem, choć wiem, że podczas kolejnego zaplanowanego wyjazdu - na nadgraniczny odcinek Green Velo - odwiedzę to piękne miasto ponownie.

Szlak rowerowy Green Velo koło Ulucza
Szlak rowerowy Green Velo za Dynowem

Cel na przyszłość: Forteczna Trasa Rowerowa

Ale odwiedzając Przemyśl należy pamiętać o jeszcze jednej, zupełnie niezwykłej atrakcji miasta i jego okolic: zespole umocnień wokół miasta, budowanych przez Austriaków w latach 1854-1914 dla obrony Bramy Przemyskiej, nazywanego dzisiaj Twierdzą Przemyśl. Rozsiane wokół Przemyśla forty układają się w dwa pierścienie, wewnętrzny i zewnętrzny, tworząc trzeci największy ufortyfikowany obszar w Europie. Zwiedzenie większości fortów należących do przemyskiej twierdzy umożliwia poprowadzony wzdłuż dawnych umocnień szlak rowerowy nazwany Forteczną Trasą Rowerową. Mająca niecałe 90 kilometrów trasa jest bez wątpienia atrakcyjnym pomysłem na spędzenie jeszcze jednego weekendu na Podkarpaciu. I jest już także na naszej liście.

Zamek w Krasiczynie
Zamek w Krasiczynie

Czasem warto zjechać z Green Velo

Śledząc trasę Green Velo w Podkarpackiem od razu rzuca się w oczy, że szlak omija bardzo atrakcyjne miejsca położone w pobliżu jego przebiegu. Zamek w Krasiczynie i cerkiew w Uluczu to te najbardziej znane z nich - natychmiast dodałem je do mojej marszruty, zastanawiając się jednak, dlaczego Green Velo do niech nie prowadzi? Do Krasiczyna biegnie dość uczęszczana, choć jeszcze nie niebezpieczna, droga wojewódzka - Green Velo z założenia nie wykorzystuje takich tras. Jednak leżący na uboczu Ulucz jest dość przyjemnie osiągalny, w dodatku wydłużając trasę o przejazd całkiem atrakcyjnym fragmenten doliny Sanu i dwa dodatkowe ciekawe miejsca - o tym za chwilę.

Cerkiew w Kruhelu Wielkim koło Przemyśla
Cerkiew w Kruhelu Wielkim

Z Przemyśla bardzo sprawnie wyprowadza mnie droga rowerowa Green Velo wzdłuż Sanu. Zaraz za miastem krótkim podjazdem wspinam się jeszcze do niewielkiej, oryginalnej, drewnianej cerkwi w Kruhelu Wielkim, datowanej na początek XVII wieku. Ta także leżąca poza Green Velo cerkiew jest jedną z najstarszych polskich cerkwi, choć jej konstrukcja nie składa się już wyłącznie z oryginalnych elementów. Pamiętając doświadczenia z sąsiedniej Małopolski trochę żałuję, że województwo podkarpackie nie korzysta ze świetnego przykładu i w swoich obiektach leżących na Szlaku Architektury Drewnianej nie pracują opiekunowie-przewodnicy umożliwiający zwiedzanie pięknych cerkwi Podkarpacia. Gwarancja, że w tych najpiękniejszych miejscach czeka przewodnik z garścią ciekawych informacji, jest zawsze świetnym wabikiem dla wakacyjnego krajoznawcy.

Na dziedzińcu zamku w Krasiczynie
Na dziedzińcu zamku w Krasiczynie

Na zamku w Krasiczynie

Nie miałem wątpliwości, że zamek w Krasiczynie okaże się wart dołożenia kilku kilometrów, to niewątpliwie jedna z ikon Podkarpacia. Elewacje zamku pokrywa aż 7000 metrów kwadratowych ściennych dekoracji, tzw. sgraffito, a dzięki różnym konstrukcjom każdej z czterech zamkowych wież budowla z każdego kierunku prezentuje się inaczej. Nazwa baszty Papieskiej powstała od wizyty nuncjusza papieskiego w Krasiczynie, a pozostałe - Boska, Królewska i Szlachecka - miały oddawać ówczesny porządek. W zamkowych murach kryje się także kaplica porównywana z Kaplicą Zygmuntowską na Wawelu. Jeśli późno wyjedziecie z Przemyśla, to na pewno obiad w zamkowej restauracji z ofertą bieszczadzkiego browaru będzie dobrą propozycją.

Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo na Podkarpaciu
Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo na Podkarpaciu

Green Velo przez Pogórze Przemyskie i Pogórze Dynowskie

Za Krasiczynem wróciłem na właściwą trasę po Green Velo przez Pogórze Przemyskie i Pogórze Dynowskie. Już na trasie okaże się, że to bardzo mało popularne turystycznie regiony, że rowerzysta z sakwami często będzie jeszcze budził zainteresowanie mieszkańców. A przecież to wymarzone okolice na rower! Większość szlaku Green Velo między Przemyślem a Rzeszowem to przyjemnie pofałdowane tereny, prowadzące przez niewielkie wsie, dużo kilometrów spędzając w dolinie Sanu. Nowych, wybudowanych przy okazji Green Velo, dróg rowerowych jest bardzo niewiele, ale też należy uczciwie powiedzieć, że ich budowa tutaj nie zawsze byłaby konieczna. Większość kilometrów pokonuję po pustych, lokalnych asfaltach, nieniepokojony przez samochodowy ruch. I warto wiedzieć - czasem trzeba się nieźle powspinać, choć nigdy nie trwa to przesadnie długo.

Dolina Sanu koło Bachowa
Dolina Sanu koło Bachowa, szosą z lewej biegnie Green Velo

Trasa rowerowa Doliną Sanu

Dużą część mojego wyjazdu spędzam w Dolinie Sanu. Aż się prosi, by poprowadzić wzdłuż niej długodystansowy szlak rowerowy na wzór popularnych tras w Europie. Nie tylko wyznakowany, ale prowadzący także po nowych drogach rowerowych przez niedostępne dotychczas nadrzeczne, cenne przyrodniczo tereny musiałby być przebojem rowerowych biur podróży. Małopolska ma już swoją nową Wiślaną Trasą Rowerową, a Podkarpacie podbijałoby serca rowerowych turystów rowerową doliną Sanu. Na jednym z mijanych rowerowych oznakowań dostrzegam napis "Dolina Sanu" - okazuje się, że to szlak utworzony i wyznakowany przez Związek Gmin Turystycznych Pogórza Dynowskiego. Nie biegnie jednak wyłącznie wzdłuż rzeki od źródeł do ujścia, ale krąży po okolicznych gminach należących do związku. I choć nie jest to ta idealna forma nadrzecznej trasy, to na pewno może stać się inspiracją do spędzenia w tej okolicy kilku fajnych rowerowych dni. Mapę szlaku Dolina Sanu i jej opis prezentuje strona internetowa związku.

Nieczynna cerkiew w Krzywczy
Nieczynna cerkiew w Krzywczy

Krzywcza - cerkiew i internetowe ślady historii

Momunentalną sylwetkę greckokatolickiej cerkwi w Krzywczy widać z daleka. Na mnie jednak wrażenie robi nie tyle sama cerkiew, jej majestat i zapadająca w pamięć architektoniczna forma, ale... pamięć o historii całej wsi, jaka przekazywana i popularyzowana jest przed jednego z jej mieszkańców za pośrednictwem strony internetowej o Krzywczy. Pan Piotr Haszczyn z Krzywczy, nauczyciel wf i działacz społeczny, opowiada w Internecie o Krzywczy przez pryzmat trzech kultur - polskiej, żydowskiej i ruskiej, jakie przez wieki tu mieszkały. O zawartości całej strony musiałbym długo pisać - sprawdźcie sami niekończące się pozycje w lewym menu. Znajdziecie tam nawet szczegółowe wskazówki o leżących w gminie Krzywcza obiektach na trasie Green Velo.

Remontowana cerkiew w Piątkowej
Remontowana cerkiew św. Dymitra w Piątkowej

Piękne cerkwie w Piątkowej i w Uluczu

Jednym z najpiękniejszych, najbardziej klimatycznych miejsc na mojej trasie była przecudna cerkiew św. Dymitra w Piątkowej. Na co jednak uniwersalne piękno i ponadwiekowa klasa około 300-letniej, nieczęstej w Polsce trójdzielnej kopułowej konstrukcji, skoro wykonawca remontu (!) wiesza w jej centralnym miejscu baner ze swoją reklamą? Wstydź się, panie Buliński z Jarosławia. I choć w zarośnięty po pas cmentarz trudno się zagłębić z obawy przed żmijami, miejsce mnie zupełnie zachwyca. Bardzo żal, że taki piękny obiekt stoi nieużywany od II wojny światowej. Obok cerkwi w Uluczu właśnie cerkiew w Piątkowej była dla mnie najciekawszym miejscem kilkudniowego pobytu na Podkarpaciu. Z tym cmentarzem, starą kamienną bramą, starym krzyżem opartym o drzewo, a nawet koniecznością pokonania niewielkiego brodu... Piękne miejsce koniecznie do zobaczenia.

Kościół i wystawa w Borownicy
Kościół i plansze opowiadające o wydarzeniach w Borownicy

W miejscu zbrodni UPA w Borownicy

Niedługo za następną ciekawą cerkwią w Jaworniku Ruskim zbaczam ze Wschodniego Szlaku Rowerowego Green Velo by dotrzeć do Ulucza. Jeszcze przed Uluczem zatrzymuję się we wsi Borownica. Pod tutejszym kościołem, naprzeciw pomnika poświęconego temu samemu wydarzeniu, na rozwieszonych planszach przypomniana jest tragedia z lipca 1945 roku, gdy oddział UPA zamordował 63 mieszkańców wsi i spalił 200 zabudowań. Plansze przypominają to wydarzenie, wspominają - jako słuszną - akcję Wisła, na mocy której wysiedlono z południowo-wschodniej Polski ludność ukraińską. Choć wydarzenia i historię przedstawiono w jednoznaczny sposób - co oczywiście rozumiem, to czy mające miejsce na tablicach wrogie nastawianie turystów przeciw współcześnie żyjącym Łemkom - np. członkom polskiego popularnego zespołu popowego - jest tu na pewno na miejscu? Czy to jeszcze wspominanie historii czy już nawoływanie do nienawiści? Jedno jest pewne - to kolejne bardzo ciekawe, choć na pewno bardzo smutne swoją historią, miejsce, któremu należy oddać cześć zbaczając odrobinę z Green Velo.

Matka Boska Gromniczna koło Ulucza
Matka Boska Gromniczna z wilkami w kapliczce koło Ulucza

Piękne przesłanie z Podkarpacia

A jeszcze zanim dotrzecie do Ulucza, to na szybkim zjeździe do doliny Sanu (uwaga, kilka dużych dziur) warto zwrócić uwagę na niepozorną drewnianą kapliczkę, stojąca przy drodze za drewnianym mostkiem. Kapliczka mieści obraz Matki Boskiej Gromnicznej, która według wierzeń chroniła wsie przed wilkami, ale także chroniła wilki przed myśliwymi. Święty przydomek pochodzi od trzymanej świecy - gromnicy, stawianej kiedyś w oknach by odstraszyć złe moce. I właśnie szukać wilka w ich sercach, a nie w lesie, każe myśliwym Matka Boska w wierszu Kazimiery Iłłakowiczówny - jakże to piękne przesłanie z pięknego Podkarpacia na te czasem niepiękne dzisiejsze czasy.

Cerkiew św. Dymitra w Uluczu
Cerkiew św. Dymitra w Uluczu

Do niedawna najstarsza cerkiew w Polsce

Cerkiew Wniebowstąpienia Pańskiego w Uluczu do której trafia się chwilę później po pokonaniu sporego podejścia była długo uważana za najstarszą drewnianą cerkiew na terenie Polsce. Dopiero ostatnie badania drewna z którego została wykonana odmłodziły ją o 100 lat. Dookoła widać jeszcze wyraźnie ślady dawnych murów obronnych, którymi była otoczona cerkiew. Istniały także dwie wieże, z których jedna spłonęła, a druga nie przetrwała powojennych "porządków". A z burzliwych powojennych czasów walk Wojska Polskiego z oddziałami UPA, których bazę stanowił Ulucz, ocalały do dziś tylko cerkiew i jedno gospodarstwo. Mieszkańców nieistniejącej wsi wspominają jeszcze groby cmentarza otaczającego cerkiew, wciąż dekorowane żółto-niebieskimi wstążkami.

Kościół-kaplica w Wołodzi
Kościół-kaplica w Wołodzi

Jeszcze jednym pięknym, choć będącym niestety w fatalnym stanie, obiektem sakralnym na trasie jest neogotycki kościół w Wołodzi. Stanowiący jedną z pamiątek po prężnej, zamieszkałej w 90% przez ludność ukraińską, wsi kościół, a raczej kaplica grobowa rodu ostatnich właścicieli Wołodzi, jest dzisiaj dość smutnym świadectwem płynącego czasu. A szukając miejsca do zdjęcia prawie nie nadepnąłem na cierpliwą kurę bażanta, zapewne chroniącą swoim ciałem pisklęta.

Malownicze Green Velo za Dynowem
Malownicze Green Velo za Dynowem

Malownicze Green Velo za Dynowem

Najefektowniejszy, najprzyjemniejszy odcinek tego fragmentu podkarpackiego Green Velo pojawia się zaraz za Dynowem. Na malowniczo kręcącej trasie po wzgórzach nad Futomą aparat sam uruchamia migawkę. Choć niestety, mimo włożonego wkładu w nową, szutrową nawierzchnię, odcinek ten obnaża brak wyobraźni budowniczych szlaku i polskie realia. Na rowerowej trasie już teraz tworzą się koleiny i wyżłobienia, a raczej tworzą je pojazdy, którym w żaden sposób nie ograniczono tutaj dostępu. Mimo pozornego położenia na uboczu na niedługim odcinku w krótkich odstępach czasu mija mnie kilka samochodów i motocyklista - może nowa nawierzchnia okazała się atrakcyjnym skrótem pomiędzy miejscowościami? Dziś jeszcze przeciętny rowerowy turysta może czuć się tu w miarę komfortowo, choć momentami, na tych niektórych szutrowych odcinkach, na miejscu rodzica z dzieckiem w przyczepce obawiałbym się o odrywające się od nawierzchni kamienie.

Msza w kaplicy w Studziance
Niedzielna msza w kaplicy w Studziance

Już przed Rzeszowem na mojej drodze nagle spotykam dziesiątki zaparkowanych samochodów. Jest niedziela, a w Studziance - pobliskiej leśnej kaplicy ze źródłem "cudownej" wody, trwa cotygodniowe nabożeństwo. Zaciekawiony uczestniczę chwilę w nastrojowym zgromadzeniu, a potem prosto stamtąd, ścieżką przez las i nową drogą prowadzącą do Studzianki zjeżdżam prosto w kierunku Rzeszowa, który okazale prezentuje się na panoramie z ostatniego wzgórza na tym odcinku Green Velo.

Na miejskim kąpielisku Żwirownia
Na miejskim kąpielisku Żwirownia w Rzeszowie

Rzeszów jak Reykjavik (trochę)

Zawsze podczas naszych podróży zwracam uwagę, w jaki sposób długodystansowy szlak rowerowy wprowadza rowerzystę do miasta. Do najprzyjemniejszych naszych wjazdów zawsze będzie należeć ten z wyprawy na Islandię, kiedy świetną wielokilometrową drogą rowerową wjechaliśmy prawie do centrum Reykjaviku, omijając przedmieścia. Tutaj nie tylko stolica województwa zaczyna się na tę samą literę, ale jest też podobnie okazale i przyjemnie. Na rogatkach Rzeszowa obok jezdni pojawia się szeroka, czerwona droga rowerowa z ogromnymi oznaczeniami, która za chwilę przerzuca rowerzystę na ciąg pieszo-rowerowy biegnący przez zatłoczone tego dnia kąpielisko nad jeziorem Żwirownia. A stamtąd rozpoczyna się droga rowerowa nad Wisłokiem, by komfortowo i widokowo z wodą pod pachą (jak w Reykjaviku) dotrzeć do centrum Rzeszowa. Wygodnie, bezpiecznie, atrakcyjnie - pierwszy kontakt z rowerowym Rzeszowem jest bardzo sympatyczny.

Ratusz przy rynku w Rzeszowie
Ratusz przy efektownym rynku w Rzeszowie

Na przepięknym rynku w Rzeszowie

Nazwać jedynie sympatycznym nie można za to rzeszowskiego rynku. Ten jest... przepiękny. Pod względem spójności architektury, stanu budynków, estetyki restauracyjnych i kawiarnianych ogródków i panującej atmosfery porównałbym go bez wahania do naszego Długiego Targu w Gdańsku czy bardzo niezwykłego rynku w Sandomierzu. Pełnię miejskiej klasy nadaje rynkowi oryginalny ratusz, będący siedzibą miejskiego magistratu. A gdyby iść dalej i ustanowić rynek parkiem kulturowym i ujednolicić gastronomiczne szyldy? Podobnie jak w Przemyślu, cieszę się na myśl że przed kolejnym podkarpackim rowerowaniem będę miał okazję ponownie tu zajrzeć. Choćby po to, by zwiedzić prowadzącą pod płytą rynku podziemną trasę turystyczną.

Hotel na zamku w Dubiecku
Hotel na zamku Krasickich w Dubiecku

Nocleg na zamku i namiot na wszelki wypadek

Gdzie spać na GreenVelo? W Rzeszowie tani nocleg niedaleko dworca PKP znalazłem za pomocą serwisu Booking.com. Przez ten sam serwis trafiłem na świetny nocleg dwa dni wcześniej - w Dubiecku. Na tutejszym zamku Krasickich za nocleg ze śniadaniem zapłaciłem kwotę niewiele wyższą od tej, jaką płaci się w agroturystykach klasy premium. Trzecie moje schronienie na noc - w Dynowie - znalazłem w pensjonacie-restauracji w centrum miasta. Zaskakujące, że odniosłem wrażenie, że nie ma tu zbyt wielu gospodarstw agroturystycznych. Namiot wieziony w sakwie "na wszelki wypadek" może być dobrym pomysłem.

Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo
Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo na Podkarpaciu

Jak to jest z tym Green Velo?

Chyba nie ma w Polsce rowerzysty, który nie słyszał o Green Velo. Do świadomości miłośników rowerów Green Velo docierało albo dzięki milionowym nakładom na promocję, albo trafiając na internetowy "hejt" - czyli po prostu zawiedzione oczekiwania rowerzystów, w których wspomniana promocja rozbudziła oczekiwania innego produktu. Rzeczywiście, trzeba to uczciwie dzisiaj powiedzieć, że dzisiejsze Green Velo jednak różni się rowerowych szlaków w Europie. Zawiodło albo małe doświadczenie projektantów, albo mała determinacja regionalnych wykonawców. Bo główną cechą dobrych rowerowych szlaków w Europie jest nawet nie ten wymuskany asfaltowy dywanik, ale przede wszystkim ograniczenie dostępu do szlaku innym pojazdom. Komfort i bezpieczeństwo ponad wszystko - poprowadzenie rowerowego szlaku nawet najspokojniejszą drogą publiczną zawsze, zawsze będzie nakazywać mieć w tyle głowy stres i zmysły na baczności. A przecież o to chodzi na wakacjach, także rowerowych, by te wszystkie zmysły odpoczęły. Ale!

W Dolinie Sanu na Pogórzu Dynowskim
W Dolinie Sanu na Pogórzu Dynowskim

Podkarpacie wymarzone na rowerową wyprawę

... ale przecież Green Velo ≠ (nie równa się!) Podkarpacie ani żaden inny polski region. Przecież szukając miejsca na rowerowy wypad szukamy przede wszystkim wspaniałych treści, nie tylko idealnej formy. Więc nawet jeśli forma Green Velo nie jest na tym najwyższym europejskim poziomie, nawet jeśli nie zawsze można jechać we dwoje obok siebie i wygodnie rozmawiać z partnerem, nawet jeśli czasem ręce opadają na widok napotkanych infrastrukturalnych kuriozów, to wciąż jest tu ciekawie i zajmująco, a bez wątpienia spokojniej i bezpieczniej niż w innych regionach. Moje kilka dni spędzone między Przemyślem a Rzeszowem były bardzo przyjemnym rowerowym wypadem. Z wygodnym dojazdem pociągiem, we wciąż mało popularnych przedbieszczadzkich pogórzach, w pełnych treści i nie zawsze oczywistych miejscach Wasz rowerowy wypad na podkarpackie Green Velo na pewno też będzie udany.

PS. Obserwuj nas na Instagramie! :-)

Szymon Nitka

Miejsca w pobliżu inne niedaleko

Dolina Czertyżnego
Beskid Niski, Karpaty, Małopolska
Sześć dni spędziliśmy na narciarskim szlaku w Beskidzie Niskim. Narty śladowe okazały się świetną zimową alternatywą dla roweru. Wędrowaliśmy i poznawaliśmy, jak latem... [»]
Cerkiew w Bielicznej nocą
Beskid Niski, Małopolska
Gdy dwadzieścia lat temu przyjechałem po raz pierwszy do Beskidu Niskiego nie sądziłem, że kiedyś stanie się dla mnie tak wyjątkowym miejscem. W kolejnych latach Beskid... [»]
Mgły nad Kotliną Liptowską
Tatry, Podhale, Małopolska
Trasa dookoła Tatr zajmuje ważne miejsce w hierarchii dokonań większości polskich turystów-kolarzy. Wielu realizuje ją na początku przygody z turystyką rowerową, a innym... [»]
Wyżyna Kielecka, Kotlina Sandomierska
To była trzecia część naszych rowerowych wakacji w Polsce. Na świętokrzyski odcinek szlaku Green Velo trafiliśmy po kilku dniach jazdy po rowerowych trasach Jury... [»]

Rowerem po Polsce wycieczki rowerowe

Rowerem wokół jeziora Wigry
Suwalszczyzna
Gdy pięknie kolorowym zachodem Słońca nad jeziorem Wigry kończył się ostatni listopadowy weekend, docierałem właśnie do półmetka rowerowej wycieczki po pięknej... [»]
Nad Jeziorem Sulejowskim w Barkowicach
Łódzkie
Po jesiennej wycieczce do Sieradza, Uniejowa i Poddębic, ponownie trafiliśmy w ciekawe, a mimo to niedostrzegane przez wielu Polaków, Łódzkie. Zachodnią część... [»]
Zamek w Bobolicach
Wyżyna Krakowsko-Częstochowska
Rowerowe wakacje w tym roku zaczęliśmy od kilkudniowego pobytu na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Po jesiennej wycieczce dookoła Beskidu Śląskiego i wokół Subregionu... [»]
Szlak rowerowy przez rezerwat Łężczok
Wyżyna Śląska, Kotlina Raciborska
Każdy turysta wie, gdzie leżą znane śląskie miasta jak Rybnik, czy Racibórz. Lecz gdy wspominałem o planach wyjazdu do Subregionu Zachodniego, znajomi wyobrażali sobie... [»]

Rowerem po Europie wyprawy rowerowe

Meklemburgia-Pomorze Przednie
Gdy na początku roku zainaugurowano w Gdańsku realizację polskiego odcinka nadbałtyckiego szlaku EuroVelo 10 uznaliśmy, że to świetna okazja, by długi majowy weekend... [»]
Droga rowerowa w Dolomitach
Dolomity, Alpy Wschodnie
Prawie pięćset kilometrów na rowerze, cztery alpejskie przełęcze, w tym dwie terenowe, setki ciao i salve od i do włoskich kolarzy, dwie burze wysoko w górach. W... [»]
Widok na Wittstock
Brandenburgia
Kiedy podczas zeszłorocznej majówki na rowerach w Niemczech zasmakowaliśmy jazdy po wyśmienitych szlakach rowerowych naszych sąsiadów, wiedzieliśmy, że to nieostatnia... [»]
Przez łubinowe pola w stronę Skaftafell
Austurland, Suðurland
Nasza rowerowa wyprawa na Islandię zaskoczyła nas równie mocno, jak wszystkich zaskoczyły linie lotnicze Wizz Air, uruchamiając połączenie z Gdańska do Keflaviku.... [»]

Na biegówkach turystyka narciarska

Widok na dolinę Kleinwalsertal w Austrii
Vorarlberg, Alpy Wschodnie
Do doliny Kleinwalsertal w Austrii przyjechaliśmy zakończyć nasze zimowe wakacje na biegówkach. Po popularnym narciarskim eldorado w Ramsau am Dachstein w Styrii i po... [»]
Biała kraina Alpe di Siusi
Dolomity
Na wyjazd na biegówki w Dolomity czekaliśmy kilka lat, od rowerowej wyprawy po Alpach w 2012 roku. Krótki przejazd przez Alpe di Siusi wystarczył wtedy, by nasza... [»]
Widok z trasy biegowej Ramsau na stację gondoli
Alpy Wschodnie, Schladming-Dachstein
Są miejsca w Europie, gdzie prawie wszystko kręci się wokół biegówek. Tam satysfakcja narciarzy biegowych decyduje o sile i rozpoznawalności turystycznej marki, a stoki... [»]
Sceneria szlaku narciarskiego w Kuusamo
Północna Ostrobotnia
Co zrobić, gdy narty niecierpliwie wiercą się w pokrowcu, a za oknem zimą wiosna? Szukać śniegu. Na przykład w Finlandii - testując niedawno otwarte połączenie do... [»]

Ciekawe miejsca dobre propozycje

Zobacz także zainteresują Ciebie

Komentarze pytania i odpowiedzi

Rowerem Po Śląsku 18 sierpnia 2017 r.

Ponad tysiąc kilometrów po Green Velo mam przejechane i tak się zastanawiałem czy w następnym roku dorzucić kolejne pięćset właśnie po województwie podkarpackim - teraz już wiem na pewno... JADĘ!

szy 19 sierpnia 2017 r.

@Rowerem Po Śląsku - Damian, pamietając jak podobało Ci się na pozostałych odcinkach, tu na pewno też będzie fajnie. No i tutaj to już po takich niewielkich górach - a w górach, wiadomo - najlepiej! :)

Czekam na relację z Podkarpacia :), pozdrawiam :)

Magda&Mateusz 21 sierpnia 2017 r.

a my w tym roku celujemy w sandomierskie GreenVelo :) jestem mega ciekawa, bo na GreenVelo nigdy nie bylismy :)

pozdrawiamy!

szy 22 sierpnia 2017 r.

@Magda&Mateusz, na temat Green Velo każdy musi sobie sam opinię wyrobić :-). W dodatku - w każdym regionie Green Velo wydaje sie być inne. Nam w Świętokrzyskiem trochę jednak brakowało atrakcji. Moze dlatego, bo znaliśmy już Ujazd i Klimontów i trochę brakowało krajoznawczych nowości?

W każdym razie jednak - powodzenia, bezpiecznej podróży :-)

Dodaj komentarz