Wnętrze muzeum we Wdzydzach

You are here

Wnętrze muzeum we Wdzydzach

... Gdzieś za Gołuniem w lesie mignęło mi coś jasnego między drzewami. Zatrzymałem się kawałek dalej, bez roweru cofnąłem kilka kroków... Żerujący borsuk nie robił sobie nic z mojej obecności. Z aparatem przy oku powoli podszedłem jeszcze bliżej - to pierwszy raz, kiedy tego przeważnie nocnego zwierzaka widzę w taki sposób. Przypomniało mi się, gdy kiedyś biegając w Dolinie Radości w Gdańsku spotkałem już po zmroku czteroosoobową borsuczą rodzinę. Wiosna na rowerze Za chwilę moim oczom pokazał się nowy budynek muzeum etnograficznego we Wdzydzach Kiszewskich o kształcie dawnej kaszubskiej karczmy. Kolejny raz robię wielkie oczy. Potem jeszcze zadbany rynek w Kościerzynie, scena po koncercie z okazji unijnego 10-lecia i prawie rutynowy przeja...

Zobacz więcej: Majowy rower przez Bory Tucholskie i Kaszuby.

Obserwuj Znajkraj na Facebooku i Instagramie!

Nasi Partnerzy

Bird.pl. Wędrowne wczasy rowerowe
Wędrowne wczasy rowerowe
Przyczepki i sakwy rowerowe
Szlaki rowerowe w Niemczech
Ubezpieczenie rowerzysty i roweru

... krawężniki. I zachwytów ubędzie. Bo czy nie można było od razu stworzyć naprawdę kompletnego produktu, pokrywając drogi gładką asfaltową, lub betonową, wylewką? Droga rowerowa wzdłuż szosy I jeszcze - w imieniu rowerzystów z sakwami pozwolę sobie postulować do samorządowców regionu, by budową dróg rowerowych nie odebrali rowerzystom prawa jazdy po równoległych szosach. Mimo Waszego gigantycznego wysiłku i stworzonego wspaniałego produktu, podróżnikowi z sakwami lub sportowcowi na cienkich oponach miejscami wygodniej i bezpieczniej wciąż będzie jechać asfaltem, niż szutrową, mocno pofałdowaną trasą. Droga w kierunku wsi Asmus Piękna stanica nad Zbrzycą w Lasce Po zjeździe z Kaszubskiej Marszruty wielkie oczy ponownie zrobiłe...

Wnętrze muzeum we Wdzydzach

Wnętrze muzeum we Wdzydzach

... godnego uwagi. W końcu jednak mi zaufała i wróciła do swojej normalnej aktywności. Borsuk żerujący w dzień Gdzieś za Gołuniem w lesie mignęło mi coś jasnego między drzewami. Zatrzymałem się kawałek dalej, bez roweru cofnąłem kilka kroków... Żerujący borsuk nie robił sobie nic z mojej obecności. Z aparatem przy oku powoli podszedłem jeszcze bliżej - to pierwszy raz, kiedy tego przeważnie nocnego zwierzaka widzę w taki sposób. Przypomniało mi się, gdy kiedyś biegając w Dolinie Radości w Gdańsku spotkałem już po zmroku czteroosoobową borsuczą rodzinę. Wiosna na rowerze Za chwilę moim oczom pokazał się nowy budynek muzeum etnograficznego we Wdzydzach Kiszewskich o kształcie dawnej kaszubskiej karczmy. Kolejny raz robię wielkie o...

Przeczytaj wszystko: Majowy rower przez Bory Tucholskie i Kaszuby.

Ostatnie relacje z tras rowerowych