Szutrowa droga po dawnej linii kolejowej

You are here

Szutrowa droga po dawnej linii kolejowej

... jeszcze jedną niezwykłą drogę rowerową. Posiadająca szutrową nawierzchnię trasa biegnie z miejscowości Ora (po niemiecku Auer), do San Lugano. Okolice Ory były jedynymi podczas mojej wyprawy, gdy na chwilę opuściłem granice Trentino i wjechałem do Południowego Tyrolu. Jestem przekonany, że trasa ta jest najprzyjemniejszym sposobem na wydostanie się rowerem z doliny Adygi w kierunku wschodnim. Łagodne nachylenie w okolicach 2-4%, serpentyny wijące się po zboczu doliny Adygi z przepięknymi widokami na okolicę i kilka dawnych kolejowych tuneli na trasie z automatycznie załączanym oświetleniem, a jeszcze możliwość schowania się przed palącym słońcem w gęstym lesie... Moim zdaniem to świetna rowerowa brama do wschodnich dolin Trentino. Kolejowa droga rowe...

Zobacz więcej: Dookoła Trentino. Rowerem po Dolomitach.

Obserwuj Znajkraj na Facebooku i Instagramie!

Nasi Partnerzy

Rowery turystyczne
Bird.pl. Wędrowne wczasy rowerowe
Wędrowne wczasy rowerowe
Przyczepki i sakwy rowerowe

... znaczenia, czy jesteś sakwiarzem, jeździsz góralem, a może śmigasz na szosie - w Trentino jest miejsce na wszystkie rowerowe klimaty. Nad Lago di Caldonazzo koło Trydentu Jak dojechać do prowincji Trydentu? Zwykle nie polecamy podróży samochodem, jednak jeśli zechcecie dostać się do Trentino z rowerami, to będzie prawdopodobnie najlepsza opcja, mimo ponad tysiąca kilometrów do pokonania z Polski. Najbliższe wygodne lotniska to Bergamo i Bolonia, jednak zmuszeni będziecie pakować rowery, a potem jeszcze pozostanie dojazd do Trentino. Na północ Włoch można dostać się także pociągami z Polski z przesiadką np. w Berlinie, Monachium, czy Wiedniu, jednak - znowu - biorąc pod uwagę jazdę z rowerem, to nie musi być najwygodniejsze doświadczenie. [vi...

Szutrowa droga po dawnej linii kolejowej

Szutrowa droga po dawnej linii kolejowej

... oce w Val di Sole Zawodzący Matterhorn Dolomitów Jednak zanim szczęśliwie zjechałem z Madonny di Campiglio, na podjeździe do tego znanego narciarskiego kurortu spotkał mnie spory zawód. Oczekiwany piękny widok na grupę Dolomiti di Brenta z jednego z punktów widokowych w dolinie Val Rendena zginął w chmurach. Zamiast dumnie prężącego się naprzeciw mojej szosy efektownego trzytysięcznika Cima Brenta była tylko efektowna fotopanorama na tablicy informacyjnej. I co gorsze, podobnie rzecz się miała podczas kolejnej wspinaczki dwa dni później na przełęczy Passo Rolle. Wyjątkowo zmienna pogoda raz robiła mi nadzieję, rozwiewając chmury nad moją głową, by zaraz zasnuć je niskimi cumulusami. Gdy już dotarłem pod masyw Pale di San Martino, uważany za jeden...

Przeczytaj wszystko: Dookoła Trentino. Rowerem po Dolomitach.

Ostatnie relacje z tras rowerowych