Rybitwa popielata i pisklę

You are here

Rybitwa popielata i pisklę

... rogi Islandii Koszmarny powrót z Landmannalaugar Jednak jeden dzień na Islandii kosztował nas dużo więcej sił, niż pozostałe. Wyjazd północnym odcinkiem drogi F208 ze słynnego Landmannalaugar miał być - jak mówił jeden z przewodników - łatwą trasą, przejezdną nawet samochodem osobowym. W praktyce okazało się, że dwadzieścia pięć kilometrów było dla nas naprawdę żmudną przeprawą. Na naszych wąskich kołach - 1.4 i 1.6 - walczyliśmy prawie siedem godzin. Najpierw kilometrami pchaliśmy rowery przez piach uniemożliwiający jazdę, potem trudno było o płynną jazdę z powodu ostrych kamieni zalegających na drodze. Na szczęście niesamowite, księżycowe krajobrazy perły interioru, jak nazywa się te niewysokie góry Islandii, odwracały uwagę od...

Zobacz więcej: Islandia południowa na rowerze.

Obserwuj Znajkraj na Facebooku i Instagramie!

Nasi Partnerzy

Rowery turystyczne
Bird.pl. Wędrowne wczasy rowerowe
Wędrowne wczasy rowerowe

... traszna Mówią że nie ma złej pogody, jest tylko złe ubranie... Może dlatego specjalnie nie ruszały nas fanaberie islandzkiej aury? Ola po Islandii jeździła po raz pierwszy w kurtce Telemark Fjorda Nansena. Trójwarstwowa, nieprzemakalna kurtka stała się szybko jej ulubionym ubraniem. Rzepy na rękawach, rozpinana wentylacja pod pachami i wysoka garda z kapturem pozwalały Oli dopasować się do panujących warunków. Zakładana w różnych konfiguracjach - na bieliznę, na softshell, lub nawet na kurtkę puchową - zawsze świetnie się sprawdzała. Ola w kurtce Telemark od Fjorda Nansena Świetne warunki na rowerowe wyprawy Mimo że na niektórych trasach większość samochodów prowadzona jest przez kierowców-turystów z zagranicy, czuliśmy się na wszystkic...

Rybitwa popielata i pisklę

Rybitwa popielata i pisklę

... 08 ze słynnego Landmannalaugar miał być - jak mówił jeden z przewodników - łatwą trasą, przejezdną nawet samochodem osobowym. W praktyce okazało się, że dwadzieścia pięć kilometrów było dla nas naprawdę żmudną przeprawą. Na naszych wąskich kołach - 1.4 i 1.6 - walczyliśmy prawie siedem godzin. Najpierw kilometrami pchaliśmy rowery przez piach uniemożliwiający jazdę, potem trudno było o płynną jazdę z powodu ostrych kamieni zalegających na drodze. Na szczęście niesamowite, księżycowe krajobrazy perły interioru, jak nazywa się te niewysokie góry Islandii, odwracały uwagę od rosnącego zmęczenia. Tego dnia wieczorem padliśmy wykończeni gdzieś nad rzeką, gdześ pośrodku islandzkiego niczego, kilkadziesiąt kilometrów przed zakładanym celem dni...

Przeczytaj wszystko: Islandia południowa na rowerze.

Ostatnie relacje z tras rowerowych