Nocleg na dziko nad rzeką

You are here

Nocleg na dziko nad rzeką

... ród łubinu w kierunku Arnes Walczące foki i lodowe klejnoty Rowerową wyprawę zaczęliśmy przy słynnej lagunie lodowcowej Jökulsárlón na południowym wybrzeżu wyspy. Skryta w nisko zawieszonych chmurach, skąpana w siąpiącym deszczu, Jökulsárlón będzie dla nas wyjątkowym wspomnieniem. Spaliśmy na dziko, nad taflą jeziora lodowcowego, pod wyłaniającym się czasem z mgły lodowcem Vatnajökull, największym w Europie pod względem objętości. W nocy, po ustaniu deszczu, przez chwilę obserwowaliśmy walkę fok na jednej z wielu oderwanych od lodowca ogromnych brył lodu, z których słynie to miejsce. Ale zanim rozbiliśmy się nad Jökulsárlón, obejrzeliśmy jeszcze spektakl w wykonaniu oceanu. Jökulsárlón - Laguna Lodowcowa Gdy dotarliśmy na br...

Zobacz więcej: Islandia południowa na rowerze.

Obserwuj Znajkraj na Facebooku i Instagramie!

Nasi Partnerzy

Rowery turystyczne
Internetowy sklep rowerowy
Bird.pl. Wędrowne wczasy rowerowe
Wędrowne wczasy rowerowe

... , stał wybudowany z wulkanicznych skał mały, geotermalny basen z widokiem na wciąż pokrytą śniegiem Heklę. Szybko podjęliśmy decyzję o pozostaniu tu na noc, a strumień prawie wrzącego potoku zasilającego basen na dwie godziny stał się ulubionym miejscem Oli. Geotermalny basen w Leirubakki Zupełnie innym od poprzednich miejscem, gdzie cieszyliśmy się islandzką geotermią, był kameralny kompleks basenów geotermalnych "Fontana" w miejscowości Laugarvatn, leżącej przy trasie z Reykjaviku do obiektów ze "Złotego Kręgu". W Fontanie są cztery baseny z wodą o temperaturze od 32 do 40 stopni, sauny o różnych temperaturach i jeszcze gorące źródło wprost w jeziorze. Trzy godziny relaksu pozwoliły na świetną regeneracją po rowerowym wysiłku. Wybieraj...

Nocleg na dziko nad rzeką

Nocleg na dziko nad rzeką

... - Laguna Lodowcowa Gdy dotarliśmy na brzeg Oceanu Atlantyckiego, na plaży z czarnego, wulkanicznego piasku leżały niewielkie bryły białego, srebrnego, lub przezroczystego lodu, przypominając ekspozycję w gigantycznym salonie jubilerskim. Staliśmy tyłem do oceanu, urzeczeni niezwykłością widoku, gdy nagle za naszymi plecami usłyszeliśmy nowe dźwięki - w wodzie leżała ogromna, turkusowa bryła lodu. Wyrzucona przez ocean trzeszczała z powodu nagłej zmiany otaczającej ją temperatury. Po chwili obok pojawiła się druga, trzecia, dziesiąta, setna... Wszystkie trzeszczały, skrzypiały, skwierczały... I po kilkunastu minutach, równolegle do pierwszego, leżał drugi rząd lodowych klejnotów, tym razem w odcieniach błękitu, turkusu, akwamaryny. Wszystko to dzia...

Przeczytaj wszystko: Islandia południowa na rowerze.

Ostatnie relacje z tras rowerowych